Noclegi w Chinach. Jak znaleźć tani hotel (albo i nie).

Noclegi w Chinach są droższe niż w innych azjatyckich krajach, w których byliśmy do tej pory. Doprecyzuję, noclegi dla zagranicznych turystów, bowiem jest szerokie spektrum budżetowych hoteli dla Chińczyków, do których nie mamy wstępu. Dlaczego? Wynika to z chińskiego prawa i obowiązku meldunkowego. Poszukiwanie miejsca do spania, które będzie przyzwoite, nie zrujnuje naszego portfela, a dodatkowo będzie w pobliżu atrakcji turystycznych nie należy do najprostszych.

Noclegi w Chinach
Chengdu, widok z okna.

Oczywiście, jeżeli stać cię na płacenie powyżej 20 dolarów za pokój albo 10 dolarów za łóżko w dormitorium, to nie będziesz miał większych problemów. Im hotel lepszy (a co za tym idzie droższy), tym rośnie szansa na obsługę posługującą się językiem angielskim albo dostępność miejsca na portalach rezerwacyjnych. Noclegi w Chinach są bardzo zróżnicowane. Są tutaj obecne wielkie hotele międzynarodowe jak Sheraton czy Hyatt, jest ogromny zakres średnich hoteli, a także sporo miejsc budżetowych. Co zrobić, jeżeli twój budżet jest niższy niż 20 dolarów za pokój? My staraliśmy się nie przekraczać kwoty 15 dolarów. Nie zawsze nam się to jednak udawało. Dlaczego?

Wiza do Chin: rezerwacje noclegów

Gdy staramy się o wizę do Chin, to musimy przedstawić rezerwację noclegów. Obowiązkowo tego w miejscu, w którym ląduje nasz samolot. Najprostsze rozwiązanie, które polecamy, to rezerwacja miejsca w hotelu na dowolnym serwisie rezerwacyjnym. Ważne, aby na potwierdzeniu widniało nazwisko osoby, która aplikuje o wizę. My zabezpieczaliśmy się rezerwacją z bezpłatnym odwołaniem, gdybyśmy nie dostali jednak wizy, to można anulować rezerwację.

Noclegi w Chinach: tylko dla obywateli Chin lądowych

Większość tanich hoteli, nie ogłasza się na żadnych portalach rezerwacyjnych i przyjmuje tylko obywateli Chin lądowych. Co to oznacza? Chińczycy z Hong Kongu czy Makau również nie zostaną tam zameldowani. Dziesiątki razy wchodziliśmy do hotelu, pokazywaliśmy na translatorze, że szukamy noclegu i byliśmy odsyłani dalej. I dalej. I dalej. Kwestię tę próbowała nam wyjaśnić właścicielka niewielkiego hoteliku w Nanning, do którego dotarliśmy pierwszego wieczoru w Chinach. (oddzielną historię stanowi to, w jaki sposób tam trafiliśmy). Rzekomo chodzi o bezpieczeństwo obcokrajowców. Lepsze hotele mają zabezpieczenia, kamery itp. Po miesiącu w Chinach widzimy, że to pic na wodę. Wszystko rozbija się o odpowiednie pozwolenia, które pewnie swoje kosztują. Gospodyni z Nanning (mówiąca dobrze po angielsku) zaprowadziła nas na komendę, aby tam nas zameldować. Okazało się, że takiej możliwości nie ma i konieczny jest skan paszportów i wysłanie ich przez hotel do odpowiedniego systemu. Jakie było rozwiązanie? Zaradna kobieta podrzuciła nas do jeszcze tańszego hotelu, prowadzonego przez kogoś z jej rodziny. Tam byliśmy bezpieczni, że hej! Dlaczego tam nas zameldowali? Hotelik ten był po drugiej stronie ulicy i już nie obowiązywały go te zasady. Etnografia lokalnych znaczeń.

Noclegi w Chinach
Na szczęście pan w Sanjiang nie miał problemów z zameldowaniem nas i mogliśmy zwiedzić Drum Tower

Noclegi w Chinach: średni standard

Tani nocleg w Chinach południowych kosztuje średnio 100 juanów (14,7 dolara). Najmniej płaciliśmy 70, czyli 10,3 dolara (w Nanning za pokój, w Guiyang za dwa łóżka w dormitorium), najwięcej 120, czyli 17,6 dolara (w Chengdu, w prywatnym mieszkaniu przy dworcu oraz w biznesowym hotelu w Guiyang). W standardzie jest prywatna łazienka, klimatyzacja, przybory toaletowe, ręczniki, klapki, czajnik. Do tego łóżko (dość często dwa pojedyncze). Oczywiście zdarzają się pewne odchylenia. W Chengdu w naprawdę ładnym hotelu łazienki były dzielone, ale za to w cenie było śniadanie. Jeśli chodzi o czystość tych tanich miejsc, to jest różnie, powiedziałbym, że średnia azjatycka. Od wyszorowanych przestrzeni, z świeżutką pościelą i lśniącą boazerią, do prześmierdłych dymem z papierosów firan i karaluchów za sąsiadów.

Noclegi w Chinach: jak znaleźć tani nocleg dla obcokrajowca? Na własną rękę.

Noclegi w Chinach dla obcokrajowca to temat trudny. Miejsca te nie są specjalnie oznaczone, więc czasem po prostu trzeba chodzić od drzwi do drzwi i pytać. Inna sprawa, że bywaliśmy w miastach (Guilin, Fenghuang), gdzie raczej nikt się obowiązkiem meldunkowym nie przejmował i zapraszano nas z ulicy do środka. Raz też w ogóle nie chciano od nas paszportów (nocleg przy Zhangjiajie National Forest Park). Gdy byliśmy w mieście Zhangjiajie, skąd chcieliśmy wjechać jedną z najdłuższych na świecie tras kolejki linowej na górę Tianmen, to właścicielka hotelu zgarnęła nas z ulicy, tuż po tym jak opuściliśmy autobus. Czyli nocleg znajdował nas sam.

noclegi w Chinach
W Fenghuang nocowaliśmy na terenie zabytkowego starego miasta

Noclegi w Chinach: booking.com

Drugie rozwiązanie, które nie działa jakoś świetnie, ale może pomóc, to korzystanie z booking.com oraz innych serwisów rezerwacyjnych. Tutaj jednak trzeba się liczyć z tym, że pokój czy hotel niezupełnie będzie odpowiadał opisowi miejsca. Początkowo w Guilin przez trzy godziny szukaliśmy zarezerwowanego pokoju. Okazało się, że ktoś umieścił na booking swoje prywatne mieszkanie, więc poszukiwania szyldu czy wejścia kończyły się niepowodzeniem. Co więcej, nikt z mieszkańców okolicznych budynków nie kojarzył nazwy hostelu. Próbowaliśmy dzwonić na podany numer, ale bezskutecznie. Pomagali nam miejscowi, więc ktoś odesłał nas dwa kilometry dalej, bo taki adres znalazł na chińskim odpowiedniku google maps. W końcu właściciel odebrał telefon i spotkaliśmy się z nim na mieście. Efekt? Pokój miał być dwa razy droższy. Pan źle wpisał w system cenę, chodził o łóżko, nie zaś o pokój. Łaskawie pozwolił nam anulować rezerwację bez ponoszenia żadnych dodatkowych kosztów. Okazało się też, że właściwa lokalizacja nie miała nic wspólnego z tą na booking.com.

Noclegi w Chinach
Hotel w Chengdu. W takich warunkach można pracować!

Trafienie pod właściwy adres zawsze zajmuje nam sporo czasu. Najsprawniej poszło nieopodal krainy z Avatara, gdzie właściciel wyjechał po nas samochodem na przystanek. Często najpierw lądujemy gdzie indziej (he he), aby potem, z pomocą miejscowych jakoś trafić tam, gdzie chcemy. Dlaczego tak się dzieje? Adresy w Chinach skonstruowane są inaczej niż w Europie. Gdy właściciel hotelu wprowadza jego nazwę i adres, to jest ona tłumaczona na angielski. I po angielsku często nic nie znaczy. Toilet Street zamiast Ulica Łazienkowska; New World zamiast Nowy Świat. Tylko wyjątkowo bystry Chińczyk, znający angielski może to skojarzyć. Niestety szwankuje też lokalizacja na mapie, często punkt zaznaczony jest zupełnie nie tam gdzie w rzeczywistości. Błądzimy, szukamy, pokazujemy chińskie znaczki ludziom i w końcu się udaje. Taka gra terenowa.

Couchsurfing namiot albo pociąg

Nie mamy w sobie tyle odwagi, aby spać w Chinach w namiocie w centrum miasta (jak radził nam Mateusz Koszela), więc w końcu odesłaliśmy nasz drugi dom do Polski. Na prowincji dałoby radę, ale poruszamy się od miasta do miasta i trochę szkoda nam czasu na wyjeżdżanie oraz wjeżdżanie z powrotem. Zresztą przy upałach ponad 40 stopni potrzeba prysznica, ciszy i spokoju była zbyt wielka.

Próbowaliśmy skorzystać z Couchsurfingu, ale gdy już umówiliśmy się z kimś na nocleg, to złapaliśmy autostop w przeciwnym kierunku i musieliśmy odwołać spotkanie. Nie lubimy tak robić, więc przestaliśmy zaprzątać głowę gospodarzom, skoro sami nie zawsze wiemy, co zrobimy i gdzie pojedziemy. Daje nam to pewną wolność zwiedzania i podejmowania decyzji. Sporo dzieje się spontanicznie.

Jeśli decydujemy się na pokonywanie dużych odległości, to dobrym rozwiązaniem będą nocne pociągi. Do wyboru jest kilka rodzajów biletów: soft sleeper, hard sleeper oraz najtańszy: hard seat. My jedną noc spędziliśmy na siedząco i nie wyspaliśmy się zbyt dobrze. Wagon był bezprzedziałowy, konduktor budził wszystkich głośnym krzykiem na każdej stacji, pasażerowie wsiadali, wysiadali. Sporo osób całą noc rozmawiało albo oglądało filmy z włączonym dźwiękiem. Wydaje mi się, że w wagonach sypialnych może to wyglądać lepiej. Są one jednak sporo droższe.

Noclegi w Chinach: podsumowanie

Jesteśmy tutaj już prawie miesiąc. Udaje nam się balansować na granicy budżetu 15 dolarów. Zejście znacznie poniżej byłoby trudne. Standard takiego noclegu jest jednak przyzwoity, więc nie narzekamy. Wysypiamy się dobrze i mamy siłę na zwiedzanie. A jest co oglądać, Chiny to wielki kraj z ogromem atrakcji turystycznych.

Autor Oli

W 2015 dotarłem do Santiago de Compostela wyruszając z Polski. Teraz jestem w podróży poślubnej po Australii i Azji.

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Noclegi w Chinach. Jak znaleźć tani hotel (albo i nie)."

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
filpac
Gość

Kurczę, wydaje się, że Chiny i przyciągają i odpychają. Chyba ciężko po nich podróżować, a mają tyle do nauczenia i pokazania…