Bezpieczne lądowanie

Amnezja. To słowo chyba najlepiej oddaje stan, w jakim byli wczoraj wszyscy polscy piłkarze. Oni po prostu zapomnieli jak się gra w piłkę. Nie byli w stanie wymienić dwóch-trzech dokładnych podań w strefie środkowej, o jakichkolwiek udanych zagraniach w polu karnym Senegalu nie wspominając. Polska drużyna wyglądała jak zbieranina przypadkowych chłopaków na Orliku, której na domiar złego przyszło się mierzyć z kilka lat starszymi rywalami. A na nas Wietnamczycy patrzyli z politowaniem. Czy możliwe jest jeszcze bezpieczne lądowanie?

Liczyliśmy, że w Wietnamie bary pod wieczór zapełnią się kibicami, którzy będą żywiołowo reagowali na wydarzenia boiskowe, zaś Studio Wietnam Mundial będzie miało co relacjonować. Nic bardziej mylnego.

bezpieczne lądowanie
Nie widzieliśmy żadnej wietnamskiej kobiety oglądającej w knajpie mecz.

Oczekiwania a rzeczywistość

Wietnamczycy mają dość neutralny stosunek do futbolu. Długo czekali aż telewizja wreszcie wykupi prawa do transmisji, gdy przyszło, co do czego, to oglądają, ale bez jakichś wielkich wybuchów emocji. A komu kibicują? Dobremu futbolowi. Ożywiają się przy akcjach bramkowych, niezależnie, kto atakuje. Mecz Korea-Szwecja, ciągle jest głośno, gdy naciskają Azjaci. Pada bramka dla Szwedów, kibice Wietnamscy klaszczą przed telewizorem. Podobnie było podczas naszego meczu. Ciężko zrozumieć, czy sympatyzowali z którąś  z drużyn.

W miejscach, gdzie przyszło nam oglądać mecze nigdy nie ma tłoku. Niewielkie bary kawowe, upadłe restauracje, piwiarnie, gdzie można zjeść  suszone kalmary i zapić Saigonem czy Tigerem. Gdzie indziej, bliżej ruchliwej drogi, mężczyźni przystawali swoimi motorami i przy bezalkoholowym napoju odpoczywali po dniu pracy. Przy okazji leciał mecz, pewnie w czasie bez Mundialu oglądają Nguyenów czy inną telenowelę.

Trafialiśmy też do miejsc, gdzie lała się wódka. Mundial był jednak tylko dodatkiem, może wręcz pretekstem by wyjść z domu. Im późniejsze mecze, tym mniej osób wybiera zarwanie nocy. Szukając noclegu obowiązkowo chcemy mieć w pokoju telewizor, bo wiemy, że mecz o 1.00 będzie ciężko obejrzeć na mieście. Miasta śpią.

Gdyby brak klimatu był jedną„wpadką” w stosunku do naszych oczekiwań, to byłoby całkiem miło. O wiele poważniejszy zawód sprawiali nam biało-czerwoni.

2002-2006-2018

Za dzieciaka zrywałem się ze szkoły, aby móc oglądać mecze Polaków na Mistrzostwach Świata w Korei i Japonii. Tylko trzy mecze. Ten otwarcia, ten o wszystko i o honor. Ten sam zestaw otrzymałem już jako student, gdy śledziłem zmagania naszych w Niemczech. Nie znam innej rzeczywistości, tak za mojego świadomego życia było zawsze. Najlepszym strzelcem Bartosz Bosacki, Ireneusz Jeleń szybszy od Odonkora – to były mundialowe sukcesy. Czyli żadne. Teraz miało być inaczej. A Annuszka już kupiła olej słonecznikowy…

Skąd ta ślepa wiara?

Głównie dzięki Euro 2016 i bardzo dobrej postawie Polaków na tym turnieju. Drugie z rzędu udane eliminacje, gwiazdy w zespołach zagranicznych. To teraz! Uwierzył trzydziestodwuletni dzieciak-kibic.

bezpieczne lądowanie
A można było urodzić się w Wietnamie i mieć wywalone na Mundiale…

Bardzo chcieliśmy z Patką na ten turniej pojechać, można powiedzieć, że niewiele zabrakło, a dopingowaliśmy naszych z trybun. A oni zagrali tak źle, że nie tyle wspomnienia z Korei i Niemiec wróciły, oni zagrali tak, że ja już kurwa nic nie rozumiem.

Bezpieczne lądowanie?

Nikt nie każe nam tego oglądać. Ani mi, ani Patrycji, ani Wam. Jak słusznie kilka dni temu stwierdził mój kumpel Mateusz: „no tak, podróż życia, to głupio być potem cały dzień nieprzytomnym”. No może głupio, ale jesteśmy nieprzytomni. Od paru dni stanął blog, stanęło obrabianie zdjęć, sporo mniej zwiedzamy. Wszystko zostało podporządkowane Mundialowi.

bezpieczne lądowanie
Gotowi na mecz?

I tak będzie nadal, tylko gdzieś tę radość z piłki odnaleźć trzeba. I jeszcze zaakceptować, że jeżeli kiedyś uda się naszej reprezentacji odegrać na Mundialu inną rolę niż statystów bądź widzów, to mile się zaskoczymy. Gdzie szukać pocieszenia? Był to zdecydowanie najgorszy mecz ze wszystkich dotychczas rozegranych. Niedokładności, panika, śmieszne gole. Gorzej serio już być nie może.

Dziś odpoczywamy od piłki nożnej, bo czeka nas nocny przejazd do Hoi An, historycznego portu, którego nazwa oznacza „miasto bezpiecznego lądowania”. Oby także polscy reprezentanci dotarli do Hoi An, najlepiej w niedzielę.

Autor Oli

W 2015 dotarłem do Santiago de Compostela wyruszając z Polski. Teraz jestem w podróży poślubnej po Australii i Azji.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
filpac Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
filpac
Gość
filpac

A potem były jeszcze spekulacje na kogo trafimy w 1/8. Przecięte: o czym tu jest mowa?! Co najwyżej trafimy na lotnisko.