Angkor Wat – jak zaplanować zwiedzanie, żeby było dobrze

Mądry Polak po szkodzie – to chyba moje ulubione polskie przysłowie. Mądrością swoją można jednak się podzielić. Jeszcze w Polsce postanowiliśmy, że na zwiedzanie Angkor Wat poświęcimy trzy dni, ale podszepty życzliwych, opinie na blogach oraz wreszcie podróżnicza oszczędność sprawiły, że kupiliśmy bilet na jeden dzień. Wyszliśmy na tym jak Zabłocki na mydle. Aby nasza nauka nie poszła w las, przeczytajcie, jak zaplanować zwiedzanie, żeby było dobrze.

„Rzadziej mówi się o tym, jak tę świątynię wzniesiono. Jakim cudem tak wiele wspaniałych budowli mogło powstać w tak krótkim czasie przy użyciu tak prymitywnych środków. Zdaniem historyków niezbędny był do tego system niewolniczy. Jeden olbrzymi obóz pracy.

Żonglować cyframi jest łatwo: wysokość, szerokość i czas. Ale ile ludzkich istnień kosztowały te cuda architektury? Ile trzeba czasu, żeby zapomnieć o ucisku i terrorze i widzieć same monumenty?”

Peter Fröberg Idling, „Uśmiech Pol Pota”, Wydawnictwo Czarne 2010

zwiedzanie Angkor Wat,
Zachód słońca z widokiem na Angkor Wat

Angkor – wyjaśnienie i historia

Angkor to określenie państwa Khmerów, które istniało od 802 do 1432 roku. We współczesnym języku khmerskim słowo to oznacza stolicę lub święte miasto. Imperium Angkoru uważane jest oficjalnie za państwo, z którego zrodziła się współczesna Kambodża. Obecnie jest to zespół zabytków kamiennych: głównie świątyń, ale też murów obronnych, pałacu królewskiego czy zbiorników wodnych. Cały obszar zajmuje ponad 400 km².

Angkor Wat to tak naprawdę nazwa głównej świątyni w kompleksie Angkor. Potocznie jednak cały kompleks świątyń określa się tym mianem. Jest w tym pewien sens, bowiem angkor znaczy miasto, zaś wat świątynia. Miasto świątyń. Imponujący pomnik bogactwa i majestatu Państwa Khmerów. Nasuwa się pytanie: jak można było na tyle lat zapomnieć o swojej stolicy i dać popaść jej w ruinę?

Angkor Wat – ceny biletów 2018

  • Jeden dzień – 37 dolarów
  • Trzy dni – 67 dolarów (na teren miasteczka Angkor możesz wejść w 3 dowolne dni w ciągu tygodnia. Nie trzeba zwiedzać dzień po dniu)
  • Siedem dni – 72 dolary (siedem dni zwiedzania w ciągu całego miesiąca)

Niestety, zwiedzanie Angkor Wat to bardzo droga przyjemność. W naszej podróży, to zdecydowanie najbardziej kosztowna atrakcja.

Jeśli kupisz bilet dzień przed planowanym zwiedzaniem, to możesz też wybrać się na zachód słońca do Angkor Wat. Po godzinie 17 już nikt i tak nie będzie tego sprawdzał, ale jakby co, bilet na dzień jutrzejszy uprawnia Cię do wejścia i podziwiania świątyń w stopniowo przygasającym świetle słonecznym.

Angkor Wat – czy wystarczy jeden dzień? NIE!

Są dwie frakcje. Redakcja Podroży Odbytej spędziła w Angkor jeden dzień i uważa, że obskoczyła wszystkie świątynie (z tego błędu zdążyliśmy ich już wyprowadzić). Na innym blogu (chyba lepiej przemilczeć nazwę) przeczytaliśmy, że „po jakimś czasie orientujemy się, że wszystkie świątynie wyglądają podobnie”. Dodatkowo nasi znajomi, mieszkający w Kambodży, powiedzieli, że jeden dzień w pełni wystarczy. Zaufaliśmy im i to był nasz WIELKI BŁĄD.

Jeśli gdziekolwiek, kiedykolwiek usłyszycie albo przeczytacie, że JEDEN DZIEŃ W ANGKOR WAT WYSTARCZY, to uśmiechnijcie się pod nosem, kupcie bilet na 3 dni i po cudownie spędzonym czasie w największym kompleksie świątyń na świecie podziękujcie mi w duszy (albo w inny sposób, na przykład komentarzem na stronie). W jeden dzień można objechać świątynie, w każdej spędzić 20 minut, zrobić zdjęcie i odjechać. Nie ma czasu na podziwianie efektownych brył, szukanie najpiękniejszych miejsc czy dojechanie do Banteay Srei.

Bajon, Angkor, zwiedzanie
Bajon, z każdej strony kamiennej wieży spoglądają na ciebie uśmiechnięte twarze.

Świątynie są od siebie oddalone, czasem od parkingu trzeba iść kilka minut, aby dotrzeć do miejsca nas interesującego. W ciągu całego dnia będziemy pewnie musieli skorzystać z toalety, zjeść obiad czy po prostu odpocząć. Zdecydowanie polecam Banteay Samre na odpoczynek w cieniu świątyni. Malownicza i chyba rzadziej odwiedzana niż inne, zachęca swoją budową, gdy stopniowo, poprzez kolejne kamienne drzwi, zbliżamy się co centralnej budowli.

Czy wyobrażam sobie spędzić w Angkor Wat cały tydzień? Oczywiście! Dla miłośnika hinduizmu oraz buddyzmu, fotografa czy po prostu osoby, która niespiesznie lubi przechadzać się po ruinach, to będzie najlepsze rozwiązanie. Ja szczerze żałuję, że się na nie nie zdecydowaliśmy.

Angkor Wat – uwaga na święta państwowe

My trafiliśmy chyba najgorzej jak się da. Urodziny króla Kambodży, długi weekend w kraju i tysiące lokalnych zwiedzających. Gwar, tłok i kolejki do wejścia na teren świątyń. Korki w wąskich alejkach oraz parasole przeciwsłoneczne uderzające w czoło przy każdej możliwej okazji. Tego można jednak uniknąć, jeśli ma się nieco oleju w głowie i czasu. My mieliśmy tylko czas…

zwiedzanie Angkor Wat
14 maja to nie był najlepszy dzień na zwiedzanie. Sto lat Królu!

W Angkor Wat zazwyczaj jest dużo turystów, ale jeśli porównuję nasze zdjęcia i wspomnienia z innymi relacjami w sieci, to urodziny króla zdecydowanie wygrywają w konkursie: kiedy nie zwiedzać Angkor Wat. Wystarczyło tylko, że spadł niewielki deszcz i z tego tłumu pozostała tylko garstka ludzi.

zwiedzanie Angkor Wat
Nasza radosna czwórka. Z Asią i Gają z Somosdos.pl

Angkor Wat – czy warto brać przewodnika?

My wzięliśmy. To w ogóle dłuższa historia, która pomoże zrozumieć, dlaczego początkowo kupiliśmy bilety tylko na jeden dzień. Nasza koleżanka Asia miała zwiedzać Angkor Wat razem z jej polskim znajomym, przewodnikiem turystycznym. Zaproponowała nam dołączenie do ekipy i podzielenie kosztów tuk tuka. Przypłynęliśmy do Siem Reap we wskazanym terminie. Na miejscu okazało się, że koledze coś wypadło, ale udało się załatwić angielskojęzycznego przewodnika. Dodatkowo w zwiedzaniu mieli wziąć udział inni Polacy, którzy dopiero co przylecieli do Kambodży. W sumie 8 osób. Umówiliśmy się na 9.00.

Angkor Wat, zwiedzanie z przewodnikiem
Zwiedzanie z przewodnikiem nie okazało się najlepszym pomysłem.

Zanim dojechaliśmy i kupiliśmy bilety było po 10. Duża, ośmioosobowa grupa gubiła się w tłumie turystów i ciągle pojawiały się przestoje. Niestety nasz przewodnik mówił słabo po angielsku, zaś jego akcent utrudniał zrozumienia najprostszych słów. Ciężko było skupić się na historiach, które miał nam do przekazania. Dodatkowo nasi nowi znajomi mieli nieco inne tempo zwiedzania (nie robili zdjęć, szybciej poruszali się po ruinach). O 16 dopadł ich jet lag i chcieli wracać do Siem Reap. Przewodnik wykorzystał ten moment i zwiał, zaś kierowca zażądał dodatkowej kasy (6 dolarów!) za to, że zostanie z nami na zachód słońca. Należy dodać, że nasi kierowcy nie należeli do najtańszych i za małą pętlę (Angkor Wat, Ta Prohm, Bajon, South Gate) liczyli sobie po 20 dolarów. Nie tak to sobie wyobrażaliśmy.

Czy polecam branie przewodnika w Angkor Wat? Wszyscy opowiadają te same historie, które znajdują się w każdym przewodniku. Chodzą utartymi ścieżkami, przez co ciągle wpada się na inną grupę. Wydaje mi się, że nie jest to gra warta 40 dolarów. Od innych zwiedzających dowiedziałem się, że przewodnika na jedną świątynię można wynająć za 10 USD. Jeśli znajdziemy takiego, który mówi dobrze po angielsku (niemiecku, francusku czy hiszpańsku) i będzie mu się chciało opowiadać, to może czegoś się dowiemy. Jednak bardziej polecam książki, pewniejsza sprawa. I tańsza.

Banteay Srei, Angkor Wat
Banteay Srei: jedyna świątynia w całym Angkor nie ufundowana przez monarchę, tylko przez dworzan. Wyróżniają ją bogate i unikalne zdobienia.

Angkor Wat – jak dojechać?

Kompleks świątynny oddalony jest o siedem kilometrów od Siem Reap. Najdalej położona ze świątyń Banteay Srei znajduje się około 30 kilometrów do Angkor Wat (świątyni głównej). Zwiedzanie pieszo odpada, nawet ja bym się nie zdecydował. Szkoda sił i czasu. Co zostaje?

  • Rower – ja akurat nie umiem jeździć, ale sporo osób wybiera tę opcję. Jest najtańsza, ale ma swoje wady. Przy upale czy ulewnym deszczu jesteśmy cali mokrzy. Nie możemy zostawić jedzenia, kurtki, parasola czy innych szpargałów na parkingu. Pokonywanie większych odległości zajmuje sporo czasu.
  • Skuter – tutaj oddamy głos redaktorom Podróży Odbytej, którzy wybrali ten środek lokomocji. Przy jednej/dwóch osobach wychodzi taniej, przy większej grupie przestaje się opłacać. Też mokniemy, gdy pada. I na własne ryzyko zostawiamy dobytek na parkingu. Cena wynajmu skuterka od 9 USD/dzień. Pamiętajmy, że potem trzeba go jeszcze zatankować.
  • Tuk tuk – my zwiedzaliśmy Angkor w ten sposób. Kierowca miał lodówkę i uzupełniał zapasy zimnej wody. Pilnował też naszego dobytku, gdy zwiedzaliśmy. Ceny są bardzo różne. Jednego dnia zapłaciliśmy 20 dolarów (i jeszcze lichwiarska dopłata 6 USD za zachód słońca). Drugiego dnia dogadaliśmy się na 15 dolarów (bez wody, za cały dzień od 8 do 19, z zachodem słońca, o wiele dłuższa trasa niż dnia pierwszego). Warto samemu dogadać się z kierowcą i znaleźć takiego, który wzbudza zaufanie. Przy 3 dorosłych i dziecku wyszło nam taniej niż wynajem skutera.

Angkor Wat – gdzie zjeść obiad?

Kupowaliśmy rano w restauracji smażony ryż z warzywami. Za 1 dolara mieliśmy pyszny posiłek zapakowany w pudełko. Następnie podczas jazdy z jednej świątyni do drugiej spożywaliśmy obiad. W pobliżu świątyń jest wiele restauracji, ale ceny zaczynają się od 5-6 dolarów. Można je nieco zbić, wszystko zależy od tego, w jakim sezonie zwiedzamy. Dodatkowo zabieraliśmy ze sobą bagietki, aby szybko móc zwalczać głód.

Angkor Wat – plan zwiedzania

Mało kto decyduje się zwiedzać przez dwa dni. Najlepiej kupić bilet trzydniowy i spożytkować cały ten czas. My jednak, po początkowym błędzie, dokupiliśmy drugi, jednodniowy bilet. I choć przepłaciliśmy, to nie żałujemy. Odczekaliśmy do końca uroczystości państwowych, sprawdziliśmy pogodę, umówiliśmy się z kierowcą i ruszyliśmy. Do świątyń, które nie są zawarte w standardowym, jednodniowym planie zwiedzania. Czyli do jakichś ośmiu (!) innych.

Ta Prohm, zwiedzanie Angkor
Ta Prohm jest zachowana niemal w takim stanie, w jakim została odnaleziona. Drzewa obrastające kamienne budowle robią ogromne wrażenie. To tutaj w 2001 roku kręcono niektóre sceny filmu Tomb Raider.

Dzień pierwszy: Standardowa mała pętla, którą będą polecali kierowcy, to zdecydowanie mało. Angkor Wat, Ta Prohm, Bajon, South Gate, Phnom Bakheng. Tyle zobaczyliśmy pierwszego dnia i czuliśmy wielki niedosyt.

Dzień drugi: Baphuon, Terraces of the Elephants, North  Gate (o wiele bardziej klimatyczna niż South Gate), Preah Khan, Neak Pean, Ta Som, East Mebon, Bantaey Srei, Bantaey Same, Pre Rup i wszystko zakończone zachodem słońca przy Angkor Wat. Tak wyglądał nasz drugi dzień. Spora dysproporcja, nie?

Jeśli, z jakichś przyczyn, planujemy zwiedzanie tylko przez dwa dni, to po prostu trzeba by równomiernie rozplanować te dni. My pierwszego dnia włóczyliśmy się z przewodnikiem po Angkor Wat przez kilka godzin, aby potem parę dni później pospieszać kierowcę, aby zobaczyć wszystkie zaplanowane przez nas miejsca.

Banteay Samre
Odpoczynek w Banteay Samre.

Dlatego uważamy, że w trzy dni raczej nikt nie będzie się nudził w Angkorze. Wystarczy rozłożyć zaproponowane przez nasz świątynie na trzy dni, kupić dużo wody pitnej i rozkoszować się niezwykłym klimatem całego Angkoru. Dodatkowo można zatrzymać się w wielu pięknych miejscach po drodze. My czasem po prostu już nie mieliśmy na to czasu.

Preah Khan, zwiedzanie Angkor
W Preah Khan

Podsumowanie

Ile osób, tyle opinii. Naszym zdaniem kilka dni w Angkor to byłaby czysta przyjemność i żałujemy, że spędziliśmy tam jedynie dwa dni. To nie tylko główna atrakcja turystyczna Kambodży, ale też jedno z najważniejszych, największych i najbardziej znanych miejsc na całym świecie. Wybudowane przed wiekami kamienne budowle, na kilkaset kolejnych lat zarosły dżunglą, aby teraz powoli otwierać się dla zwiedzających. Niesamowite wrażenie robią drzewa wyrastające wewnątrz świątyń, na ich dachach, oplatające je swoimi korzeniami. Symbioza natury z tym, co ludzkie.

Czy warto wybrać się na wschód słońca? Nie wiemy, bo się nie wybraliśmy. Podobno są tam wtedy tłumy turystów. Zdecydowanie polecamy zachód, bowiem byliśmy praktycznie sami i mogliśmy pięknie pożegnać się z Angkor Wat. Pamiętajcie, aby dobrze zastanowić się, w jaki sposób chcecie zwiedzać największy kompleks świątyń na świecie. Decyzję podejmijcie sami, wtedy ewentualne pretensje będzie mogli mieć tylko do siebie.

Ta Prohm, zwiedzanie Angkor Wat
Ta Prohm
Praeh Khan, drzewo, Angkor Wat zwiedzanie
Praeh Khan
Ta Som, zwiedzanie Angkor Wat
Ta Som, wschodnią gopurę porasta święte drzewo figowe

Autor Oli

W 2015 dotarłem do Santiago de Compostela wyruszając z Polski. Teraz jestem w podróży poślubnej po Australii i Azji.

4
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
AgnitzOlifilpacjoanna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
joanna
Gość
joanna

Hej. A ja się zupełnie nie zgadzam z tymi 3 dniami zwiedzania. My zaczeliśmy o 7.45 skonczyliśmy o 17, bez pośpiechu i bieganiny. Wczesniej obejrzelismy wiele zdjęc aby wybrac ”te” najbardziej interesujące nas swiątynie bo jesteśmy w rocznej podróży i po pierwsze jest to droga atrakcja po drugie trochę widzieliśmy już światyń w Azji a większe wrażenie od tych w Angkor Wat zrobiła na nas świątynia khmerów w Laosie i kilka w Tajlandii. Zwiedziliśmy w sumie 9 swiątyń z czego trzech bym zrezygnowala. Jedynie co wydawało się interesujące a pomineliśmy to wspomniana przez was swiatynia banteay srei co nie zmienia… Czytaj więcej »

filpac
Gość
filpac

Super! My tak zanurzyliśmy się na trzy dni w Pompejach i Herkulanum. Można się przelecieć w 10 godzin, ale po co uważać że to wystarczy na wsiąknięcie w klimat?

Agnitz
Gość
Agnitz

Zgadzam się całkowicie. My byliśmy 3 dni i myślę, że tydzień wcale by się nie dłużył. Pewnie to kwestia jakiejś ogólnej wrażliwości, czyli „co kto lubi”. My oglądamy historie przedstawiane na ścianach, czytamy co o tym mówią przewodniki, patrzymy na pajęczyny i przysiadamy, żeby zobaczyć z góry jaki fajny jest ten świat.
Trzeciego dnia wróciliśmy jeszcze raz do najpiękniejszych, naszym zdaniem miejsc. Co było dziwne, trzecim dniem była niedziela i nie było ludzi!