Wymiana paszportu a podróż poślubna

Istnieje taka romantyczna wizja podróży, która polega na tym, że nic nie planujemy, pakujemy plecak, kupujemy bilety i wyruszamy. Brzmi super, ale niestety jest duża szansa, że daleko nie zajedziemy. Gdy chcemy dokładnie się przygotować, to w głowie pojawiają się dziesiątki pytań. W naszym przypadku dość wcześnie pojawiło się pytanie podstawowe, wręcz egzystencjalne: jak ja się będę wtedy nazywać? Oraz: ile potrwa ewentualna wymiana paszportu?

wymiana paszportu po ślubie; podróż poślubna

Koniecznym warunkiem odbycia podróży poślubnej jest wcześniejszy ślub. W naszym przypadku nastąpi on tuż przed wyruszeniem w podróż. Chcielibyśmy najpóźniej w 2-3 tygodnie po ceremonii znaleźć się w Australii. Powoli rozglądamy się za biletami, sprawdzamy połączenia, notujemy możliwe miejsca przesiadki. Niestety, nie do końca wiemy, na jakie nazwisko kupować bilety? Czeka nas też wymiana paszportu Patrycji.

Kluczowa decyzja

Podjęliśmy decyzję, że Patrycja przyjmie moje nazwisko. Oczywiście mogłaby je zmienić dopiero po powrocie z wyprawy. Wydaje nam się jednak, że lepiej wyruszyć w podroż nazywając się tak samo. Przede wszystkim łatwiej będzie wyjaśnić, że żona, że razem, że był ślub itp. W miejscach świętych dostaniemy wspólny pokój, a namolny portier-podrywacz być może będzie mniej natarczywy. Dlatego idealnym rozwiązaniem byłoby wszystkie formalności załatwić przed wylotem. Będziemy mieli jednak na to około trzech tygodni. Czy to w ogóle możliwe?

Wymiana paszportu

Do podróży po Australii i Azji potrzebujemy paszportu. Oczywiście po zmianie nazwiska należy wymienić wszystkie dokumenty (dowód ważny jest jeszcze tylko trzy miesiące od daty podpisania aktu małżeństwa), ale skupmy się tylko na paszporcie. Cała reszta może pozostać nieważna w Polsce. Bez paszportu w ogóle nigdzie nie polecimy.

Czas oczekiwanie na wymianę paszportu to do 30 dni. Po 30 dniach od daty ślubu wygasa też ważność dotychczasowego, więc nie możemy polecieć na starych dokumentach i beztrosko wrócić w lipcu. Trochę za długo. Według informacji, które udało się znaleźć nie mamy co liczyć na wydanie paszportu w trybie przyspieszonym. Dotyczy on szczególnych przypadków ciężkiej choroby albo śmierci kogoś z rodziny. Każdy wniosek niby jest rozpatrywany indywidualnie. Wiążę się to jednak ze sporym ryzykiem. Wydamy kilka tysięcy na bilety do Sydney, aby dzień przed odlotem dowiedzieć się, że dokument będziemy mogli odebrać dopiero za dwa tygodnie. Albo co gorsza dzień po dacie wylotu. Nie. Takie rozwiązanie nie wchodzi w grę.

Ślub z własną siostrą?

Rozwiązanie, które przyszło mi parę tygodni temu do głowy i przez kilka godzin wydawało się idealnym rozwiązaniem brzmi dość karkołomnie. A może Patrycja zmieni nazwisko na moje sporo przed ślubem? Po prostu, zgłosi w urzędzie, że od teraz chciałby się nazywać inaczej. A potem w Urzędzie Stanu Cywilnego będzie to może brzmiało nieco głupio, ale przecież cel uświęca środki. Nie do końca nam to pasowało, ale sprawdziliśmy, czy jest to w ogóle możliwe. Otóż, znów, wniosek o zmianę nazwiska rozpatrywany jest indywidualnie, ale „chęć posiadania takiego nazwiska jak przyszły mąż” nie figuruje w spisie akceptowanych przyczyn. Jedna z nich spodobała mi się wyjątkowo: Zmienić można imię lub nazwisko ośmieszające lub nielicujące z godnością człowieka. Też ciężko będzie to przeforsować. Trzeba by pisać dość pokrętne tłumaczenia lub po prostu napisać prawdę, że marzenia, podróż, wyjazd, bilety. Nawet, gdyby decyzja była pozytywna, to potem czeka nas jeszcze sama ceremonia, nieco dziwna. No wolelibyśmy tego uniknąć. Cel uświęca środki, ale może jakieś inne środki są możliwe?

Pytania

Zwracamy się do Was z prośbą o burzę mózgów. Może komuś udało się wyrobić paszport w tydzień? Może ktoś ma inny pomysł na rozwiązanie tego niewielkiego problemu? A może znacie kogoś albo sami byliście w takiej sytuacji? Jaką decyzję podjęliście? Czy jedyne rozwiązanie, które coraz bardziej do mnie przemawia, to opóźnienie wyjazdu o dwa tygodnie?

Wszystkiego odpowiedzi i porady chętnie przeanalizujemy, przedyskutujemy, zaś na blogu na pewno pojawi się informacja, na co się zdecydowaliśmy.

A jeśli chodzi o przejścia graniczne oraz zmianę nazwiska, to zawsze można spróbować bardziej ryzykownej opcji:

Autor Oli

W 2015 dotarł do Santiago de Compostela wyruszając z Polski. Obecnie przygotowuje się do półrocznej podróży poślubnej po Azji i Australii.

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "Wymiana paszportu a podróż poślubna"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Arina
Gość
Obawiam sie, ze nie ma szans, aby wydali wam paszport w trybie przyspieszonym. Nie mieszkam w Polsce, a po zmianie nazwiska znalazlam sie w sytuacji, ze potrzebowalam pilnie paszportu z nowymi danymi w celu uregulowania spraw pobytowych w kraju zamieszkania. Prawie poplakalam sie w urzedzie paszportowym, kiedy dowiedzialam sie, ze musze czekać 30 dni (w kraju zamieszkania proces udzielania stalego pobytu byl w toku i dali mi 14 dni na okazanie nowego paszportu). Niestety, pani kierowniczka pozostala niewzruszona. W zwiazku z powyzszym naprawde nie wydaje mi sie prawdobodobne, zeby robiono wyjatki z powodu zaplanowanej podrózy. Aha, i razem z paszportem… Czytaj więcej »
wpDiscuz