Wiedeń – z odwiedzinami u Petera Bruegla

In Europa by OliLeave a Comment

„To, co ważne – odbywa się w głębi,
za kotarą widoczne częściowo –
Klio w sukni w kolorze gołębim
stroi skroń aureolą laurową”.

(Alegoria malarstwa, Kaczmarski)

Rok pełen wrażeń, azjatyckich wojaży oraz autostopowania po Australii postanowiliśmy zakończyć krótkim, weekendowym wyjazdem do Wiednia. Bilety autobusowe kupiliśmy w czeskiej firmie Regiojet. Polecamy, bo wygodnie, częstują kawą, herbatą i gorącą czekoladą, a każde siedzenie wyposażone jest w niewielki komputer pokładowy. Do tego cena sporo niższa niż u konkurencji, my za trasę Kraków-Wiedeń w obie strony zapłaciliśmy raptem 200 złotych za dwie osoby. Korzystna oferta, jeśli dodamy do tego bezpłatny nocleg u brata Patrycji, to wyjazd zdawał się świetnym dopełnieniem mocnego pod względem podróżniczym roku.

Wiedeń – gdzie chowa się Peter Bruegel?

A skoro już Wiedeń, to też obowiązkowa wizyta w muzeum. Kogo to oni nie mają? Velazquez, Holbein, Rubens, Rembrandt, Caravaggio, Raffael, Tycjan, Cranach, Dürer, Altdorfer, no i też Vermeer. Wszyscy malarze z pierwszych stron gazet, podręczników do historii sztuki. Bohaterowie pytań w 1z10 i piosenek Jacka Kaczmarskiego. I przede wszystkim Peter Bruegel Starszy, jeden z moich ulubionych artystów. Okazja była wyjątkowa, bowiem Kunsthistorisches Museum gościło właśnie największą w historii wszechświata wystawę jego dzieł. Na okres kilku miesięcy na przełomie 2018 i 2019 roku umieszczono tutaj 2/3 wszystkich namalowanych przez niego obrazów oraz blisko połowę rysunków oraz szkiców. Wydawało nam się, że Wiedeń oraz wystawa Bruegel stoi przed nami otworem.

Bruegel – wszystkie bilety wyprzedane…

Wiedeń, Bruegel
Obrazy Bruegla są już tak blisko, wystarczy pokonać kilka schodów oraz wejść na wystawę…

Ściągnęli z Londynu, Paryża i Holandii różne jego rysunki i obrazy, rozreklamowali wystawę na całym świecie i przez to odbiliśmy się od kasy. Sold out, zapraszamy w Sylwestra, to sobie zobaczycie Walkę karnawału z postem. Cóż, niby to raptem pięć dni, ale nieco nam nie w smak aż tak drastycznie zmieniać plany. I nie myślcie, że nie próbowaliśmy wcześniej zarezerwować wejściówek przez internet. Wszystko było wyprzedane już na początku grudnia i to do końca trwania wystawy. Jedyną szansą dla nas było załapanie się na pulę dla kupujących w kasie. Bilety na czasową wystawę dzieł Breugla wystawiane są na konkretną godzinę, aby podczas zwiedzania nie było tłoku. Niestety można je kupić na kilka dni do przodu, więc musieliśmy odejść z kwitkiem. Kwitkiem wejścia na pozostałe wystawy.

Wiedeń – dla chcącego nic trudnego

Smuteczek mocny, ale kupiliśmy bilety na resztę ekspozycji, bo jednak kilku innych malarzy tam jeszcze w zbiorach mają. Staliśmy przed drzwiami do Bruegla i tam druga szansa, druga kasa. Pytaliśmy, czy może nas wpuszczą, może ktoś nie odebrał rezerwacji, może na krzywy ryj. Ale Austria, Ordnung, więc… sprzedali nam bilety na za 4 godziny. Wystarczy, że poczekacie, to wejdziecie. Z puli „dla wytrwałych“ i posiadaczy karty przyjaciół muzeum albo innych abonamentów. Odtańczyliśmy zwycięstwa hołubce i dalej między płótna wielkich tego świata. I z tej radości głód nas dopadł. Chcemy wyjść, ale tam rozczarowanie: powrotu nie będzie. Jeden bilet, jeden wstęp.
Robimy smutne oczy, więc życzliwy pan w informacji wydał nam glejt ponownego wstępu. Szybki falafel i wracamy. I wchodzimy na wystawę pełną dzieł Bruegla.

Wiedeń, Bruegel

Wojna postu z karnawałem

I okazało się, że te wszystkie limity, bilety, kontrolowanie wejść dają niewiele. Ludzi na wystawie Bruegla tyle, co we wszystkich pozostałych salach muzeum razem wziętych. W pobliżu Walki karnawału z postem w ruch muszą pójść łokcie, nieopodal Wieży Babel słychać głosy zwiedzających z całego świata, przy Chłopskim weselu troszkę radości, bo wreszcie można się przyjrzeć detalom. I tylko obrazu Ślepcy nie widzieliśmy… chyba nie udało się go wypożyczyć i sprowadzić do Wiednia.

Wczesne prace niderlandzkiego malarza, szkice, mniej znane obrazy można jednak podziwiać bez zgiełku. Sporo czasu spędzamy niejako w przedsionku wystawy oglądając wczesnego Bruegla. Powoli jednak przedostajemy się też do pejzaży czy miniatur. Nasz zachwyt wzbudzają Dwie małpy, przy okazji których autorzy wystawy dają okazję zapoznać się z warsztatem mistrza. Na kilku zdjęciach możemy zobaczyć kolejne etapy powstawania obrazu.

Zabawna sprawa, bo jechaliśmy do Wiednia głównie na tę wystawę, a gdy już tam weszliśmy, to dość szybko nas ona zmęczyła. Wiedeń jest domem dla wielu obrazów uznawanych za światowe arcydzieła. Od rana przechadzaliśmy się pomiędzy Vermeerem a Rembrandtem i chyba przedawkowaliśmy. Nie starczyło sił na Bruegla. Co za dużo, to niezdrowo.

Wiedeń, Vermeer, Alegoria malarstwa
Alegoria malarstwa, Johannes Vermeer

Co można robić w Wiedniu?

Poza podziwianiem obrazów znaleźliśmy nieco czasu, aby wjechać na wieżę Katedry świętego Szczepana, zajadaliśmy się tortem Sachera i struclem z jabłkiem, piliśmy kawę po wiedeńsku i spacerowaliśmy po zabytkowym centrum miasta. Odwiedziliśmy też pomnik Jana Pawła II, aby kolekcja wspólnych zdjęć z papieżem mogła się rozrastać. Robiliśmy dokładnie to, co wszyscy turyści przybywający do stolicy Austrii. I pojawiło się mocne postanowienie, że na pewno w tym roku ponownie odwiedzimy Wiedeń. W końcu nie spotkaliśmy Gustava Klimta…

Autor Oli

W 2015 dotarłem do Santiago de Compostela wyruszając z Polski. Podczas dziewięciomiesięcznej podroży poślubnej odwiedziłem Australię oraz sporą część Azji! Mieszkam w Warszawie, czytam książki, piszę bloga i opowiadam o podróżach.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o