Park Narodowy Kubah – o spotkaniu z żabami

Gdyby ktoś mi powiedział jeszcze tydzień temu, że będziemy biegali nocą po dżungli i szukali żab, to bym go wyśmiał. I byłoby mi teraz głupio. Park Narodowy Kubah, to dom dla ponad 50 gatunków żab. Jechaliśmy tam raczej pochodzić po puszczy równikowej, zobaczyć wodospad oraz dotrzeć do centrum rehabilitacji orangutanów w Matang. Jednak spotkaliśmy w hostelu fanatyków płazów i sami ruszyliśmy na poszukiwania.

Kubah frogs
Kubah: dom dla tysięcy żab. Tutaj: Hydrangea raniceps oraz Rhacophorus pardalis.

Do Kuching jechaliśmy nocnym autobusem z Bintulu. Nawet wygodnie się wyspaliśmy, choć zatrzymywał się dość często i robił długie przerwy. Kupiliśmy bilet na stację Sentral, która znajduje się na obrzeżach miasta, koło lotniska. Na szczęście jest dobrze połączona z centrum. Stamtąd odjeżdżają busy do Kubah.


Wszystkie zdjęcia i opisy żab są naszego autorstwa. Jeśli gdzieś się pomyliliśmy, to chętnie dowiemy się, co naprawdę widzieliśmy 🙂


Park Narodowy Kubah – dojazd

Do Kubah można łatwo dojechać autobusem miejskim numer 21A z Kuching. Jest kilka kursów w dni robocze oraz po jednym w sobotę i niedzielę. Gdy dotarliśmy na stację Sajuana, dworzec autobusowy ruchu lokalnego, to według informacji na busie odjazd najbliższego zaplanowany był na 11:15. Mieliśmy 45 minut, aby wypłacić pieniądze, zjeść śniadanie oraz zrobić zakupy na dwa dni w dżungli.

W Kubah nie ma sklepu ani kantyny. W hostelu jest dobrze zaopatrzona kuchnia (lodówka, kuchenka, toster, garnki, talerze itp.). My z braku czasu na zakupy postawiliśmy na suche przekąski, ogromną kiść bananów oraz resztki śniadania zabrane w pośpiechu z knajpy w Kuching.

Gdy o 11:05 wróciliśmy na przystanek, to autobus właśnie odjeżdżał. Udało się jednak zająć miejsce w środku. Po około godzinie kierowca zarządził wysiadkę. Czterech ostatnich pasażerów, to byli turyści ruszający na przygodę w dżungli. Tak poznaliśmy Rowenę z Australii oraz Chilijczyka Mario. Po szybkiej rejestracji okazało się, że dzielimy razem pokój. Oprócz nas ciasne dormitorium zamieszkiwała także para Australijczyków: Ethan i Samantha.

Park Narodowy Kubah – dom dla setek żab

Głównym tematem ich rozmów były płazy, a zwłaszcza żaby. Na samym Borneo żyje około 180 gatunków żab, zaś w niewielkim Kubah National Park można zobaczyć około 60 gatunków. Liczby te stale wzrastają, ponieważ zarówno naukowcy, jaki i pasjonaci (np. ci spotkani przez nas) przyjeżdżają na wyspę w jednym celu: obserwowania żab.

Kubah National Park, frogs
Rhacophorus pardalis:  tzw. rajska żaba latająca.

Początkowo było to dla nas tematem żartów. Gdy wieczorem, podczas ulewnego deszczu pakowali aparaty, atlasy i wyruszali na poszukiwania uśmiechaliśmy się pod nosem. Gdy rano pokazali nam zdjęcia, to przecieraliśmy oczy ze zdumienia. Postanowiliśmy, że następnej nocy również wyruszymy nad staw, przy którym najłatwiej jest spotkać różne gatunki.

Park Narodowy Kubah – ruszamy na poszukiwania

Kubah, frogs, Polypedates otilophus
Polypedates otilophus (wielkostopka kostnogłowa). Występuje tylko na Borneo.

I była to bardzo fajna przygoda. Spędziliśmy półtorej godziny przechadzając się z latarkami wokół stawu i szukając żab. Oczywiście, nie mieliśmy pojęcia, jakie to gatunki, czym się charakteryzują itp. Jednak było to tak odległe od naszych dotychczasowych doświadczeń, że aż ciekawe. Ethan pokazał nam jedną zieloną żabkę, która podobno żyje wysoko w koronach drzew i mieliśmy wiele szczęścia, że ją spotkaliśmy. „Nie spodziewałem się, to świetne, that’s awsome” – powtarzał i biegał z aparatem i całą resztą sprzętu po śliskich podestach. Spędził około 30 minut zajmując się tylko ta jedną żabą. Właściwie, to może samo oglądanie tej pary, ich pasji i zainteresowania było dla nas ciekawsze niż same płazy.

Dotychczas żaba, to była dla nas żaba. Zielona, skacze, jedzą ją bociany. Tutaj przekonaliśmy się, że dla niektórych to główny cel podróży. Podziwialiśmy też piękne, kolorowe gatunki. Większość z tych spotkanych przez nasz to żaby latające. Rozumiecie, latające żaby. Dla nas super sprawa! Okazało się też, że nawet naszym aparatem możemy robić ładne zdjęcia w nocy. Wystarczy nieco się doszkolić.

Rhacophorus nigropalmatus: nogolotka czarnostopa. Ponoć rzadko spotykana 🙂
Kubah National Park, frogs, Rhacophorus pardalis,
Rhacophorus pardalis: tzw. rajska żaba latająca.

Park Narodowy Kubah – treking po dżungli

Co można robić w Parku Narodowym Kubah oprócz podziwiania żab? My znów wybraliśmy się na treking po lesie równikowym. Pierwszego dnia weszliśmy na punkt widokowy (niewielka platforma, widok częściowo zasłonięty przez drzewa), ja zszedłem w dół do wodospadu (imponujący, można się wykąpać w chłodnej wodzie).

Kubah National Park, treking w dżungli
Szlak prowadzący do wodospadu. Puszcza deszczowa.
Kubah, waterfall
Zmęczony po trekingu wskoczyłem do zimnej wody z wodospadu. Tak, było przyjemnie.
Kubah National Park
Rodzina nietoperzy. Rudawki zmienne.

Matang Wildlife Center – spotkanie z orangutanami

Całodniowa wycieczka to czterokilometrowy spacer do centrum rehabilitacji orangutanów w Matang. Droga prowadzi ciągle w dół, przez gęstą dżunglę, w pewnym momencie przez bagna. Tam zaatakowały nas pijawki, które próbowały przedostać się do wnętrza butów. Sprytne i zwinne skurczybyki. Obyło się jednak bez pogryzień. W Matang oprócz orangutanów przebywają krokodyle, jeżozwierze, w kilku klatkach są ptaki. Widzieliśmy też gibony i langury. Jest to miejsce, do którego trafiają zwierzęta odzyskane z nielegalnych, prywatnych hodowli, targów zwierząt bądź takie, które niezdolne są do samodzielnego życia na wolności. Działanie tego miejsca postaram się opisać w oddzielnym tekście.

Matand Wildlife Centre, Aman
Aman, senior ośrodka w Matang.

Atak karaluchów

W drodze powrotnej złapaliśmy autostop i uroczy kierowca podwiózł nas pod same drzwi hostelu. Gdy rozpakowywaliśmy manatki, nagle z plecaka Patrycji, jak się okazało z kosmetyczki, zaczęły wypełzać karaluchy. Jeden po drugim. Rozbiegały się po pokoju i korytarzu. Następnie przez kilka minut, razem z uroczą pracowniczką Hero Hostel, biegaliśmy z klapkami i polowaliśmy. Niebywałe, nigdy nie widziałem siedmiu karaluchów wychodzących z kosmetyczki.

Kubah – informacje praktyczne

  • Bilet wstępu kosztuje 20 MYR. Jeśli decydujemy się zostać na noc (jedno łózko w hostelu 15 MYR, ale są też prywatne pokoje z klimatyzacją), to kupujemy bilet tylko raz. Uprawnia on również do wstępu do centrum rehabilitacji orangutanów w Matang (bilet normalny również 20 MYR).
  • Cztery autobusy dziennie. (8:45; 11:15; 13:30; 16:45) odjeżdżają z Sajuana Bus Station w Kuching i dojeżdżają do Kubah. Kursy powrotne są o 06:45; 09:45; 12:15 oraz 15:00.
  • Pamiętajcie o zabraniu własnego jedzenia oraz wody pitnej (dużo). Kuchnia w hostelu była dobrze zaopatrzona.
  • Komary oraz karaluchy zamieszkują Kubah i czują się tam jak u siebie w domu. Przyda się dobry repelent.
  • Staw, przy którym podziwialiśmy żaby położony jest kilometr od kasy biletowej. Droga prowadzi stromo asfaltem pod górę.
  • Szlaki są dobrze oznaczone. Te, którymi my chodziliśmy miały niski stopień trudności.
  • O odwiezienie z Matang do Kubah można poprosić pracowników parku narodowego. Kurs kosztuje 30 MYR.
  • Do Matang Wildlife Center nie dojeżdża transport publiczny. W pobliżu są jednak sklepy (bardzo blisko bramy wejściowej).
  • W Matang Wildlife Center również można nocować. Rezerwacja noclegów online.

Autor Oli

W 2015 dotarłem do Santiago de Compostela wyruszając z Polski. Teraz jestem w podróży poślubnej po Australii i Azji.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
filpac Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
filpac
Gość
filpac

Polypedates otilophus to, przynajmniej po części, niezła tygrysica!