Nosacz sundajski, czyli typowy Polak?

Nosacz sundajski (Nasalis larvatus) to małpa, którą spotkać można jedynie na Borneo. Zamieszkuje lasy równikowe, żyje w stadach złożonych z samca i kilku samic, jest gatunkiem zagrożonym wyginięciem. Pojechaliśmy do Parku Narodowego Bako, żeby zobaczyć te kosmicznie wyglądające zwierzęta, które w ostatnich latach stały się obiektem memów i symbolizują „typowego Polaka”, Janusza, Grażynę, naszego sąsiada.

nosacz, nosacz sundajski, Bako National Park
Poznajecie?

Spotkać nosacza, zrobić sobie z nim zdjęcie, przyjrzeć się jego zachowaniu i ocenić, czy faktycznie tak samo wygląda stereotypowy Polak. Tak, to był jeden z głównych powodów, dla których polecieliśmy na Borneo (drugi to Niah Caves). Nie jestem szczególnie biegły w memach, ale nawet pobieżnie przeglądając Twittera czy Facebooka zdążyłem się zorientować, że coś jest na rzeczy z nosaczami i polskością. Jako naród często wyśmiewamy samych siebie, krytykujemy polskie cechy narodowe. Na wyśmiewaniu polskości ludzie budują nawet swoje kariery, np. Piotr Stankiewicz wydał właśnie książkę 21 polskich grzechów głównych. (Oczywiście jeszcze nie czytaliśmy, ale uważamy, że „Stankiewicz skończył się na Sztuce życia według słoików.) Dość powiedzieć, że obecnie równie mocno reprezentowane w memach są dwie postacie: prezydent Andrzej oraz właśnie nosacz Janusz.

Nosacz sundajski – Polak czy może Holender?

Co ciekawe mieszkańcy Borneo nazywają nosacza Orang belanda, czyli człowiek holenderski. Ponoć przypominają wyglądem pierwszych kupców, osadników, którzy przybyli z Holandii w zamierzchłych czasach. Wielki brzuch, czerwone nosy nabrzmiałe od nadmiaru wypitego na statkach alkoholu, brzmi znajomo?

 

nosacz, nosacz sundajski, typowy Janusz
Brzmi znajomo?

Tak też wygląda stereotypowy Janusz. Mógłbym tutaj długo jeszcze kręcić bekę z Polaków, ale wróćmy na chwilę do ich małpich odpowiedników. Na Borneo spotkała nas pewna zabawna sytuacja. Jeden z podwożących nas kierowców omylnie zrozumiał, że pochodzimy właśnie z Holandii (klasyczna pomyłka Poland/Holland –pisałem o tym w tekście o autostopie w Australii) i tłumaczył nam przez parę minut, że małpy przypominają naszych rodaków. Czuliśmy się jak w ukrytej kamerze, bo nie spodziewaliśmy się, że ogólnonarodowa akcja memów wzięła swój początek na dalekim Borneo. Internet jednak wyprowadził nas z błędu.

Nosacz sundajski – niezbyt trudne poszukiwania

W malezyjskiej części Borneo najłatwiej spotkać nosacze w Parku Narodowym Bako, nieopodal stolicy stanu Sarawak – miasta Kuching. Standardowo zarezerwowaliśmy nocleg w siedzibie parku, aby mieć większe szanse na spotkanie rodaków. Początkowo byliśmy nieco zawiedzeni. Zrobiliśmy kilka kilometrów po dżungli, przechadzaliśmy się między drzewami, na których miały przesiadywać nosacze, jednak żadnego nie udało nam się dostrzec. Płacę tyle kasy i nie ma małpy? Ktoś tu się będzie tłumaczył. Gdzie jednak siedzi Polak w trakcie urlopu?

nosacz, typowy Polak
Pierwszy spotkany na Borneo rodak.

Gdy tylko zbliżyliśmy się do parkowej kantyny, miejsca, gdzie kotleta można popić zimnym piwem, zza budynku wychynął nosacz Janusz. I chyba od razu zrozumieliśmy, o co w tych memach chodzi. Wydaje mi się, że kto nigdy nie widział poruszającego się nosacza i śmieje się tylko z ich wyglądu na podstawie zdjęć, ten dotyka problemu tylko z wierzchu. Wyraz twarzy, mimika, gesty, sposób poruszania się. Witamy nad polskim morzem. Ten barowy okaz wyglądał jak typowy Polak, którzy wraca z kibla na polu namiotowym. Już niespiesznie, z niejaką dumą, jednocześnie rozglądając się dookoła, sprawdzając, czy przypadkiem sąsiedzi nie mają za dobrze.

Urocze langury oraz groźny atak makaków

I lawina spotkań z małpami ruszyła. Najpierw jeszcze spotkaliśmy sporą grupę langurów szarych (również gatunek endemiczny), które pożywiały się w pobliżu plaży, a następnie otoczyła nas armia makaków. Nie było to nic przyjemnego. Najwyraźniej poczuły się zagrożone i na wąskim mostku zagrodziły nam drogę i zaczęły syczeć. Mocno się przestraszyliśmy i zaczęliśmy uciekać. Skorzystaliśmy z tego, że nad makakami górujemy masą i przebiliśmy kordon złożony z małp. Spotkaliśmy też najlepszego przyjaciela nosacza, czyli brodatą świnię. Zeżre wszystko (np. metalową puszkę), wygląda jak redaktor portalu Kartofliska i czasem z nudów wali łbem akurat w ten domek, w którym mieszkacie. Z nadmiaru wrażeń postanowiliśmy skupić się tylko na leniwie przesiadujących na drzewach Januszach.

langur srebrny, Bako, Borneo
No i co się gapisz? Czy ja wyglądam jak nosacz?
makaki, Bako, Borneo
Makaki, które chwilę po zrobieniu zdjęcia postanowiły się na nas rzucić.
brodata świnia, Borneo, Bako National Park
Brodata świnia.

Nosacz sundajski – typowy Janusz

nosacz sundajski, nosacze, Borneo
Nosacz, rudy i siwy jednocześnie.

Jak nosacze wyglądają, każdy widzi, ale warta podkreślenia jest też ich niezdarność oraz to, że są rude i siwe jednocześnie. Rudych, wiadomo, nikt nie lubi, bo kapują, podobnie jak nasz sąsiad. Siwe włosy czasem dodają powabu, często jednak są oznaką, że człowiek dziadzieje i chętniej trzecią kiełbachę z grilla poprawi piwkiem, niż pójdzie na spacer. Zaobserwowaliśmy, że nasi rodacy zamieszkujący Borneo lubią sobie przysiąść i nic nie robić. Jednocześnie chcą być w centrum uwagi, gdyż przed turystami nie uciekają, chętnie pozując do  zdjęć. Widzieliśmy je podczas przeprawy przez rzekę, są świetnymi pływakami, co również niejako łączy je z rodakami znad Wisły, którzy przecież zgodnie twierdzą, że „rybka lubi pływać”. Obraz uzupełnia olbrzymi bęben piwny, które nosacze eksponują dumnie przy każdej okazji. Są przy tym zaskakująco sprawne i wiodą w większości nadrzewny tryb życia.

Bęben piwny
nosacz, nosacz sundajski, borneo
i cyk, na drugie drzewko

Spotkanie z nosaczem. Jak to zorganizować?

To co drodzy Janusze, chcecie odwiedzić swoich rodaków na Borneo? Poniżej kilka praktycznych informacji:

  • Planując wczasy nastawcie się, że w Parku Narodowym Bako za nocleg nie przepłacicie. Jedynie 15 MYR za łóżko w hostelu. Są też opcje droższe, ale chyba lepiej mieć więcej kasy na zabawę, prawda? (noclegi można rezerwować tutaj)
  • Warunki nie są idealne, więc nie martwcie się: zawsze będzie na co ponarzekać. Choćby współlokatory, pewnie Niemce, ciągle palą światło i spać nie dadzą. Bez wiatraka gorąc, z wiatrakiem przeciąg.
  • Lepiej zarezerwować je nieco wcześniej, gdyż chętnych na spotkanie z nosaczami jest wielu. Zaprzyjaźniona redakcja portalu Podróż odbyta się zagapiła i musiała wynająć prywatny ekskluzywny pokój. Zapłacili za to 100 MYR za noc. A u nas kasa w kieszeni! hue, hue. I stać nas było na kupienie pluszowego nosacza w przecenie za jedyne 10 MYR.

Nosacze, nosacz sundajski, memy

  • Za dojazd do parku narodowego trzeba słono zapłacić. Dojazd z Kuching do Bako, to tylko 3,5 MYR, ale potem TRZEBA przeprawić się łodzią. 20 MYR za 20-30 minut drogi w jedną stronę.
  • Bilet wstępu dla nie-Malezyjczyka, to 20 MYR. I na nic tłumaczenie, że jedziemy do rodziny. Grażyna, Janusz wyskakiwać z banknotów.
  • Na miejscu jest kantyna, gdzie można zjeść kurczaka, poprawić ziemniakiem i zapić to wszystko zimnym piwem. Wegetariany też z głodu nie pomrą. Ceny bardzo przystępne. Tylko woda pitna zaskakująco droga, ale przecież nikt nie jedzie na wczasy pić tylko wodę.

nosacze memy, nosacz sundajski

Nosacz może podłożyć świnię

Jeśli brodate świnie, nosacze i inne małpy to za mało atrakcji dla Was, to polecamy nocny spacer po dżungli. 10 MYR od osoby i przewodnik zabiera nas w nieco inny świat. Dżungla nocą, to niezapomniane wrażenia, wielkie pająki, patyczaki, mrówki giganty, sumy (!), rzadkie okazy ptaków oraz węże (jeśli mamy szczęście). My nie mieliśmy, ale przewodnik nie chciał zwrócić kasy. Załatwił przecież armię komarów.

Niestety nikt nie może zagwarantować nam, że na pewno spotkamy dzikie zwierzęta. Nosacze, jak to Polacy, bywają złośliwe i mogą się pochować. I co wtedy? Kasa w błoto, wczasy nieudane. Zostaje się awanturować i wykrzyknąć: „za komuny, jak człowiek jechał na wczasy, to wiedział, czego się spodziewać”.

Autor Oli

W 2015 dotarłem do Santiago de Compostela wyruszając z Polski. Podczas dziewięciomiesięcznej podroży poślubnej odwiedziłem Australię oraz sporą część Azji! Mieszkam w Warszawie, czytam książki, piszę bloga i opowiadam o podróżach.

4
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
1 Thread replies
1 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
4 Comment authors
OliPiotrBorysZbrozło Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Zbrozło
Gość
Zbrozło

Kurła, dobry wpis, fajny taki, jak dawniej się pisało. Nie to co dzisiejsze chłamy.

Borys
Gość

„tłumaczył nam przez parę minut, że małpy przypominają naszych rodaków. Czuliśmy się jak w ukrytej kamerze, bo nie spodziewaliśmy się, że ogólnonarodowa akcja memów wzięła swój początek na dalekim Borneo. Internet jednak wyprowadził nas z błędu.” — made my day. Swoją drogą, macie chyba na pieńku z Wykopem, bo dobę temu ktoś Was wykopał, ale bardzo szybko zostaliście zakopani jako „spam” i „nie nadaje się”… 🙁

Piotr
Gość
Piotr

Fajnie się czytało! Dzięki za przybliżenie nam Janusza 🙂