Zwiedzanie Great Ocean Road

Great Ocean Road, to licząca 243 kilometry droga łącząca Torquay i Allansford w stanie Viktoria. Słynie z pięknie ukształtowanego wybrzeża, licznych klifów, skał wystających z morza oraz piaszczystych plaż. Przebiega też przez parki narodowe oraz, częściowo, lasy deszczowe. Uznawana jest za jedną z głównych atrakcji w Australii. Zwiedzanie Great Ocean Road, to jeden z piękniejszych momentów w naszej podróży!

Great Ocean Road, Twelve Apostles

Nasz pomysł na Great Ocean Road był od początku prosty: wyjechać z Melbourne, złapać stopa i zobaczyć piękną linię brzegową. Założyliśmy, że najlepiej będzie, gdy zatrzymają się inni turyści, którzy dodatkowo będą chcieli sami podziwiać malowniczą okolicę. I znów mieliśmy furę szczęścia!

Great Ocean Road – pociągiem do Waurn Ponds

Pociągiem wyjeżdżamy z Melbourne do Waurn Ponds, czyli najdalszej stacji, którą obejmuje transport miejski. Kilka minut wzdłuż pobocza i już jesteśmy na wylotówce z miasteczka. Po chwili zatrzymuje się pierwsze auto. Dziewczyna w typie Pocahontas częstuje nas truskawkami i podwozi sporo dalej niż planowała jechać. Gdy była w Europie przeszła Camino z Pamplony do Santiago, fajnie nam się razem rozmawia. „Teraz już jesteście na Great Ocean Road” – mówi i na pożegnanie daje nam pudełko z sałatką. Widoki zapierają dech w piersiach.

Nieco dalej podwozi nas para Katalończyków, którzy od kilku miesięcy są w podróży. Zostawiają nas przy plaży w Lorne. Do najefektowniejszej części Great Ocean Road, czyli 12 Apostołów mamy już raptem 131 kilometrów. Robię sobie spacer po plaży, zjadamy sałatkę i łapiemy dalej.

Great Ocean Road – spełnienie marzeń

I wtedy nagle zatrzymuje się samochód. Z początku nie jesteśmy pewni, czy po nas, czy na plażę. Wysiada chłopak i mówi: „no to macie szczęście”. Emmett i Savannah są w podróży już ponad rok. Po drodze zatrzymują się w różnych miejscach i pracują. Pochodzą ze Stanów. Teraz wynajęli samochód, aby w dwa dni przejechać Great Ocean Road. Idealnie. Połączyliśmy siły i ruszyliśmy przed siebie.

Great Ocean Road
Emmett, Savannah oraz my.

Od początku rozmowa się klei, chwilę później zatrzymujemy się przy jakimś wodospadzie. Aby go zobaczyć, trzeba się nieco wspiąć. Przy ścieżce spotykamy węża. Boimy się, ale ekscytacja zwycięża. Robimy kilka zdjęć, przechodzimy spokojnie obok. Gdy potem pokażemy tego węża Australijczykom, dowiemy się, że to wąż tygrysi. Jadowity oraz agresywny. „Nie wiem czemu was nie zaatakował, widać był mocno zmęczony” – powie nam potem Dave z Adelaide.

Poszukiwanie koali

Z nowymi znajomymi ustalamy, że spróbujemy dotrzeć na zachód słońca w okolice 12 apostołów. Następnie poszukamy darmowego kempingu, zaś z rana zajmiemy się oglądaniem efektownej linii brzegowej. Po drodze okazuje się, że Emmett i Savannah również nie jedzą mięsa, a na kolację zaplanowali wypicie butelki wina. Brzmi znajomo, bowiem w moim plecaku również spoczywa butelka czerwonego wina.

Fragment Great Ocean Road przebiega przez Great Otway National Park, w którym można zobaczyć koale w swoim naturalnym środowisku. Zatrzymujemy się przy Koala Cafe i ruszamy ścieżką za grupą japońskich turystów. I znów mamy szczęście. Wysoko w koronach drzew dostrzegamy misia koalę, który smacznie śpi na gałęzi. Kolejne marzenie spełnione – uśmiechamy się do siebie.

Great Ocean Road – Dwunastu Apostołów

Na zachód słońca nieco się spóźniamy. Długie poszukiwania koali, zakupy w markecie, postoje na zdjęcia. Wszystko to zabiera sporo czasu. Jednak widok skał rekompensuje wszystko. Jest ciemno i szaro, niebo spowijają chmury, a my jesteśmy tak po prostu bardzo szczęśliwi. Krajobraz, który wiele razy widzieliśmy w internecie oraz w albumach z fotografiami teraz rozpościera się przed nami. Ocean, potężne fale wbijające się w skały i wielometrowe wapienne kolumny wystające z wody –  nigdy nie zapomnimy tego widoku.

Dwunastu Apostołów
Dwunastu Apostołów po zachodzie słońca
Dwunastu Apostołów; Great Ocean Road
A tutaj już o poranku

Nocna burza i powrót na wybrzeże

Okazało się, że najbliższy darmowy kemping znajduje się czterdzieści kilometrów od Dwunastu Apostołów. Po ciemku docieramy na pole namiotowe. Urządzamy huczną kolację i układamy się spać. Budzi nas wielka burza. Wichura szarpie namiotem, zaś dookoła uderzają pioruny. Z ulgą przyjmujemy poranne rozpogodzenie. Pakujemy mokry namiot do bagażnika i ruszamy dalej.

Great Ocean Road – pomnik ofiar wojny

Great Ocean Road jest największym na świecie pomnikiem ofiar wojennych.  Droga została zbudowana po pierwszej wojnie światowej przez żołnierzy, którzy wrócili z frontu i postanowili uczcić pamięć poległych kolegów. Budowa drogi trwała trzynaście lat.

The Shipwreck; Great Ocean Road
Wrak statku

Co ciekawe, najbardziej charakterystyczny zespół wapiennych skał, czyli Dwunastu Apostołów nosił początkowo nazwę Maciora i świnki (The sow and piglets), ale stwierdzono, że brzmi to niezbyt poważnie. Inna kwestia, że skał nie jest wcale dwanaście. Co więcej, stopniowo ich ubywa, ostatnia zawaliła się na oczach turystów w 2008 roku. Kolumny są wynikiem erozji, zaś woda ciągle uderza w nie z ogromną siłą.

Great Ocean Road – zamiast słów

Przejechanie trzydziestu kilometrów wybrzeża i liczne postoje zajęły nam niemal cały dzień. Jest na czym zawiesić oko, do tego ciągle uderzające w skały fale, powodują, że trudno oderwać wzrok. Prawdziwa potęga oceanu. I choć pogoda płatała nam figle, wiał bardzo mocny wiatr, zaś z nieba na zmianę świeciło ostre słońce i padał deszcz, to jesteśmy zachwyceni, że mogliśmy przeżyć tę przygodę.

I uwierzcie nam, mocno wiało:

A zamiast słów jeszcze kilka zdjęć:

Dwunastu Apostołów
Tak wyglądają szczęśliwi ludzie.

Great Ocean Road
Amazing!

Great Ocean Road

Autor Oli

W 2015 dotarłem do Santiago de Compostela wyruszając z Polski. Teraz jestem w podróży poślubnej po Australii i Azji.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o