Wrzosowisko pod Wyszkowem. Wydmy lucynowsko-mostowieckie

In Polska by OliLeave a Comment

Wrzosowiska kojarzą mi się głównie ze Szkocją oraz piosenką Starego Dobrego Małżeństwa. Iść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko. Cóż, te pod Wyszkowem raczej nie doprowadziły mnie do utraty tchu. Trzeba jednak oddać, że są to największe wrzosowiska w okolicach Warszawy, więc jeśli ktoś chciałby się w nich zatracić tanim kosztem, to warto odwiedzić obszar Natura 2000: Wydmy lucynowsko-mostowieckie. 
Wydmy Lucynowsko-Mostowieckie

Ulica Wrzosowa, to pewnie i wrzosowisko gdzieś się znajdzie

Z Warszawy w góry jest daleko, więc aby utrzymywać się w formie marszowej korzystam ze szlaków pieszych w pobliżu stolicy. Gdy wróciliśmy z podróży poślubnej, to dołączyliśmy do nieformalnej grupy spacerowej „A w niedzielę…” i pod dowództwem Leszka bierzemy udział w tzw. Spacerniakach. Ostatni odbył się w okolicach Wyszkowa, gdzie zrobiliśmy pętlę po wydmach lucynowsko-mostowieckich i podziwialiśmy wrzosowiska oraz młodniki. Do Mostówki dojechaliśmy PKP. Tam miało czekać na nas wrzosowisko.

Wrzosowisko w Mostówce

Określenie „największe wrzosowisko w okolicy Warszawy” brzmi dumnie. Szczerze, to spodziewałem się, że równie dumnie będą one wyglądały. Tak naprawdę, to widzieliśmy jedynie skromne kępy wrzosów przy torach i dwa niewielkie poletka z różowo-fioletowymi calluna vulgaris. Po pół godziny mieliśmy ten obowiązek już za sobą i zaczął się typowy leśny spacer, czyli to, co lubię najbardziej. Po romansie z wrzosami wszyscy poczuliśmy się niezwykle zrelaksowani, w końcu ma on liczne właściwości lecznicze. 

Drugą przyrodniczą atrakcją, na którą natrafiliśmy była mącznica lekarska. Jest to roślina z rodziny wrzosowatych, która w Polsce objęta jest całkowitą ochroną. Niskie krzewy z czerwonymi jagodami bogato porastają okoliczne lasy i łąki. Jest to skutek pożaru lasu z 1993 roku. 

wrzosowisko

I zapomnieć wszystko?

wrzosowisko Wyszków

Powiedzmy sobie szczerze: Szkocja to nie jest 🙂

mącznica lekarska

Mącznica lekarska, fot. Leszek

Wydmy i atak szczytowy

Po kilku minutach marszu wzdłuż torów (to tam podziwialiśmy wrzosowiska) wspinamy się na pierwszy tego dnia szczyt. Niektórzy zaczynają narzekanie na górzysty teren. Cóż, po około minucie podziwiamy już świat z góry. A jest co podziwiać. Wydmy mostowieckie zrobiły na mnie tego dnia największe wrażenie. Czułem się trochę jak nad polskim morzem. Ścieżka prowadziła po piasku przez niewielki las. Tylko niestety nie słychać było szumu fal i samo Morze Bałtyckie też się nie pojawiło. Bunkrów nie było, ale i tak było zajebiście. 

wrzosowisko

Wrzosowiska i wydmy. Spacerniak na jednym obrazku

Jeden z ładniejszych fragmentów trasy.

Strome podejście po piasku…

Poznajemy sarniaki

Jeśli nigdy nie słyszeliście o owadach zwanych potocznie sarniakami (strzyżak sarni) to jesteście szczęściarzami. Są bardziej męczące niż komary, choć gryzą znacznie rzadziej. Czym więc zaszły mi za skórę? Otóż, wplątują się we włosy, wchodzą pod ubranie i… są bardzo wytrzymałe. Nie wystarcza uderzenie, przyciśnięcie czy dmuchnięcie. Potrafią też ugryźć, zaś grudka, która powstaje wtedy na ciele człowieka może się utrzymywać od 2-3 tygodni do nawet roku. Aż dziw, że poznałem sarniaki dopiero na wrzosowiskach. Niestety nasza znajomość kontynuowana była też na Podlasiu. 

Szliśmy lasem wzdłuż Bagien Piskorskich do wsi Fidest. I znów, niech was nazwa nie zmyli, późnym latem bagno okazało się jedynie suchą łąką. Spacer ten był bardzo fajnym treningiem dla wyobraźni: rozległe wrzosowiska, wielkie wydmy, dzikie zwierzęta i bagna. A wszystko ukryte dla oczu. 

wydmy lucynowsko-mostowieckie; wrzosowisko

Młody las. Widać, że jesteśmy na wzniesieniu.

Twierdzenie Talesa, czyli jak zmierzyć drzewo?

Zdecydowanie najbardziej pasjonującym wydarzeniem całego dnia było mierzenie dębu. Otóż, nasz przewodnik Leszek postawił sobie za cel ustalenie wyskości pomnika przyrody, który rośnie przy drodze do wsi Fidest. Po trwających blisko godzinę pomiarach (z wykorzystaniem twierdzenia Talesa) cała operacja zakończyła się sukcesem. Rada puchaczy, z naszym przewodnikiem na czele, uznała wynik 449 centymetrów obwodu oraz 32 metry wysokości za zadowalający. 

pomnik przyrody Fidest

To drzewo było obiektem pomiarów

Nudna druga część trasy

Druga część trasy wiodła przez wsie: Fidest, Gać, Podgać i Tyrce. Nazwy te są zdecydowanie ciekawsze niż same wioski. Zabawne było to, że cały Fidest pokryty był kostką brukową, chyba ktoś robi w okolicy niezły biznes i ma monopol na utwardzanie dróg. Poza tym mogliśmy oglądać drewniane chałupy i korzystać z wybitnie spacerowej pogody. Nad naszym spacerem czuwał na pewno kardynał Stefan Wyszyński, bowiem w Fideście urodziła się jego matka, zaś ojciec prymasa pochodził ze wsi Gać. Trasa zleciała szybko i mieliśmy trochę czasu, aby pod sklepem osuszyć piwko.

Drewniana chałupa w Fideście

Takie widoki bardzo radują moje oko

Autostrada do wsi Gać

Podgać

Przyjemniejszy fragment trasy

  • Trasa: Mostówka PKP – Fidest – Gać – Podgać – Tryce – Mostówka PKP [ok. 20 km]
  • Szlak nie jest oznaczony, więc warto mieć ze sobą mapę albo GPS
  • Dojazd: PKP do stacji Mostówka (ze stacji Warszawa Wileńska)
  • Uważajcie na stacji Mostówka, bo chociaż perony są oznaczone, to pociąg do Warszawy odjeżdżał z przeciwnego toru.
  • W Mostówce jest dobrze zaopatrzony sklep spożywczy. Po drodze żadnych sklepów ani barów nie było.
wrzosowiska; wydmy lucynowsko-mostowieckie

Mapa dla chętnych

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o