Osły z Mannaru. Sri Lanka mniej znana

Jest takie miejsce na Sri Lance, gdzie żyją sobie osły. Niby nic dziwnego. W Polsce też można je spotkać. Z tym, że po wyspie Mannar błąka się ich ponad tysiąc. Przez mieszkańców okolicznych miast i wsi traktowane są one jak szkodniki. Niedziwne, zdarza się, że wpadają w szał i atakują przejeżdżające pojazdy, czasem nie oszczędzają też ludzi. Bezpańskie osły z Mannaru często są schorowane, mają połamane nogi. Żywią się czym popadnie. Pojechaliśmy tam, aby z bliska przyjrzeć się tej dość osobliwej grupie mieszkańców Sri Lanki.

Osły z Mannaru
Osły są wszędzie. W mieście, na bezdrożach, a także na plaży

Sri Lankę od początku traktowaliśmy nieco ulgowo. Nie mieliśmy wielkich wymagań, nasze oczekiwania sprowadzały się do marzeń o pysznym jedzeniu. Trochę obawialiśmy się tłumów turystów, zatłoczonych punktów widokowych i dziesiątek plecakowców z każdego zakątka świata. Dla nas miał to być taki obóz przygotowawczy przed Indiami. I z każdym dniem okazywało się, że znane z memów i śmiesznych filmików w internecie zestawienie: oczekiwania versus rzeczywistość wypada bardzo na korzyść Sri Lanki.

Kierunek Mannar: osły przybywamy!

Północna część wyspy jest znacznie rzadziej odwiedzana przez turystów. Mógłbym tutaj napisać, że pojechaliśmy do Mannaru, aby odpocząć od gwaru, tłoku przy atrakcjach oraz łypiących chciwym okiem na nasze oszczędności sprzedawców, ale skłamałbym wtedy okrutnie. Podczas naszego pobytu na Sri Lance wielokrotnie byliśmy jedynymi gośćmi pensjonatów, w których się zatrzymywaliśmy. Nigdzie nie czuliśmy się przytłoczeni turystycznym jazgotem, nie stoczyliśmy żadnej walki na łokcie o dobrą miejscówkę do zrobienia zdjęcia. A jak w poprzednim tekście wspominałem, kilka miejsc z gatunku „co musisz zobaczyć na Sri Lance” odwiedziliśmy. Poza jednym feralnym dniem, gdy wszystko nam się nie udawało, zaś dodatkowo kierowca wyrzucił nas z klimatyzowanego busa, nie spotkaliśmy się z żadnymi oznakami nacinania turystów. Czasem kierowca tuk tuka zaproponował może kwotę z dupy, ale po naszych twardych negocjacjach cena leciała gwałtownie w dół.

Osły z Mannaru; Talaimannar
Koniec Sri Lanki, dalej już tylko Indie.

Dlaczego w takim razie pojechaliśmy w ogóle do chyba najmniej turystycznego regionu Sri Lanki? Otóż chcieliśmy zobaczyć słynne osły z Mannaru. Może nieco przesadzam, bo nie są one ani specjalnie znane, ani chętnie odwiedzane, ale z ich obecnością wiąże się ciekawa historia.

Osły z Mannaru

Wiele wieków temu Arabowie sprowadzili osły z Somalii. Arabscy kupcy wykorzystywali je do przenoszenia rozmaitych produktów (między innymi lankijskich przypraw) w głąb lądu. Osły z Mannaru to także daleki przodek tuk tuka, na ich grzbietach podróżowały kobiety oraz dzieci. W tamtych czasach nie objawił się jeszcze wredny ośli charakter, znany wszystkim miłośnikom filmu Shrek.

Osły z Mannaru

W dawnych czasach każda rodzina posiadająca pralnię miała niewielkie stado od dziesięciu do dwudziestu osłów. Za ich pomocą przenoszono paczki z ubraniami w pobliże stawów z wodą. Osły stanowiły pewien wyznacznik statusu społecznego, ojcowie dawali je w posagu swoim córkom. Zwierzęta były znakowane.

Ostatnim, niemniej ważnym powodem, dla którego osły z Mannaru były bardzo szanowane, jest ich specyficzny zapach. Podobno ich woń odganiała chrząszcze, które siały spustoszenie w uprawach kokosów. Niektórzy twierdzą, że ośle pojękiwania odstraszały szkodliwe dla rolnictwa robaki.

Co się stało, że się zesrało?

Obecnie sytuacja wygląda mniej kolorowo. Osły błąkają się po terenie północnej Sri Lanki, szczególnie zaś upodobały sobie teren wyspy Mannar (aby uprościć tłumaczę Mannar Island jako wyspa Mannar, w rzeczywistości jest to półwysep połączony z reszta Sri Lanki mielizną oraz mostem). Żywią się czym popadnie: śmieciami, resztkami jedzenia, właściwie nie ma rzeczy, której te głodne zwierzęta nie będą próbowały zamienić na pokarm. Wszystko to odbija się na ich zdrowiu. Często mają problemy z kopytami, widzieliśmy kilka kulejących osłów.

Osły z Mannaru

Kiedyś traktowane niemal jak zwierzęta domowe, obecnie tylko przeszkadzają i przysparzają problemów. Potrafią być agresywne i atakować mieszkańców Mannaru. Widzieliśmy agresywnego samca, który atakował pasące się osły. Przestraszyliśmy się i podbiegliśmy do budynku rybaków. „Uważajcie na niego. Jest wyjątkowo niebezpieczny i czasem rzuca się na ludzi” – ostrzegł nas jeden z mężczyzn.

Talaimannar; osły
W wiosce Talaimannar. Pomagam rybakom wciągnąć łódź na brzeg.

Gdy osły przestały być potrzebne, to stopniowo ich rola malała. Rozwój cywilizacyjny, nowe wynalazki, wszystko to spowodowało, że zapomniano o ich dawnej chwale. Większość z osłów miała swoich właścicieli, ale wieloletnia wojna domowa w północnej Sri Lance spustoszyła te tereny i spowodowała osierocenie zwierząt.

Osły z Mannaru: jest nadzieja?

Pod koniec czerwca 2018 roku w wiosce Talaimannar została otwarta klinika dla osłów. Wcześniej pomoc dla tych zwierząt była doraźna i opierała się głównie na projektach koordynowanych przez prywatne organizacje. Projekty mają to do siebie, że działają dopóki są pieniądze i grantodawcy. Osły z Mannaru potrzebują stałej opieki i otwarcie szpitala i miejsca opieki być może poprawi ich sytuację. Póki co jednak nie jest ona kolorowa. Wszedłem na stronę fundacji Otara, która otworzyła klinikę. Niestety w zakładce umożliwiającej pomoc finansową osły nie doczekały się jeszcze własnego miejsca.

Osły wesprzeć można poprzez stronę organizacji Bridging Lanka, której jednym z głównych celów jest pomoc lankijskim osłom. 

Podczas pisania tego tekstu korzystałem z artykułu Petera Sinclaira.

Mannar: Adams’s Bridge

Mannar jest znany także z Mostu Adama. Jest to archipelag wysp, raf i mielizn, który łączy Sri Lankę z Indiami. W 2013 roku byłem dokładnie po drugiej stronie, w indyjskiej wiosce Danoshkodi. Teraz, po pięciu latach dotarłem na symboliczny koniec dawnego Cejlonu.

Sam Adam’s Bridge, choć historię ma ciekawą, to raczej nie można powiedzieć, że cieszy oczy turystów. Najlepiej wygląda na satelitarnych zdjęciach NASA. Z brzegu podziwiać mogliśmy jedynie tereny znajdujące się pod kontrolą lankijskiej marynarki wojennej oraz służb celnych.

Osły z Mannaru, Adam's Bridge
W poszukiwaniu Mostu Adama
Adam's Bridge
Wydzielony dla turystów fragment plaży „na końcu Sri Lanki”

Most ma 48 kilometrów długości, zaś głębokość nigdzie nie przekracza jednego metra. Geologowie dowiedli, że są to pozostałości dawnego lądowego połączenia Półwyspu Indyjskiego oraz Cejlonu. Według Ramajany (hinduistycznego eposu) został on zbudowany przez Hanumana wraz z wojskiem małp, aby umożliwić Ramie i jego armii przejście suchą nogą z Indii na wyspę. Tam mieli oni stoczyć bitwę z lokalnym władcą i odbić oblubienicę Ramy: Sitę. Historię tę opowiedziała nam także gospodyni, u której zatrzymaliśmy się w Mannarze. Według najnowszych raportów NASA most nie jest dziełem rąk ludzkich (ani małpich).

Na koniec mała galeria zdjęć z Mannaru:

Mannar
W lankijskim autobusie

Osły z Mannaru

Osły z Mannaru

Osły z Mannaru
Żona z Mannaru

Osły z Mannaru

Osły z Mannaru

Osły z Mannaru

Osły z Mannaru

Osły z Mannaru

Osły z Mannaru

Osły z Mannaru

Osły z Mannaru
Ciężarówka Vintage. Drewniana paka, brak drzwi.

Autor Oli

W 2015 dotarłem do Santiago de Compostela wyruszając z Polski. Podczas dziewięciomiesięcznej podroży poślubnej odwiedziłem Australię oraz sporą część Azji! Mieszkam w Warszawie, czytam książki, piszę bloga i opowiadam o podróżach.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o