Safari na Sri Lance: Park Narodowy Udawalawe

Park Narodowy Udawalawe to miejsce, w którym można spotkać słonie beztrosko przechadzające się pośród traw. Na obszarze o powierzchni 306 km² żyje ich około sześciuset. I co najważniejsze, są one wolne, a ich nóg nie pętają łańcuchy. Czterogodzinne safari w Udawalawe było dla nas okazją do spotkania się z tymi majestatycznymi zwierzętami w ich naturalnym środowisku. Nikt nie obiecywał nam, że na pewno uda się zobaczyć dzikie zwierzęta. Szczęście podczas podróży jednak nas nie opuszcza…

Udawalawe safari; słonie na Sri Lance
Pierwszego słonia zobaczyliśmy po 6 minutach

Dotychczas konsekwentnie rezygnowaliśmy z wszelkich atrakcji turystycznych związanych z kontaktem ze słoniami.  Sierocińce w Laosie czy Tajlandii nie budziły naszego zaufania. Nawet, gdy w grę wchodzi tylko zabawa czy spacer z tym potężnym zwierzęciem, to ciągle słonie zmuszane są do obcowania z człowiekiem. Zdecydowanie potępiamy też przejażdżki na słoniach. Nad safari w Udawalawe zastanawialiśmy się kilka dni. Czy jest to etyczne? Czy zwierzęta nie są zmuszane do spotkania z turystami, którzy zapłacili za ich zobaczenie? Postanowiliśmy sprawdzić osobiście, jak to wszystko jest zorganizowane.

Safari w Udawalawe National Park

O 6:10 pojawiamy się przy kasie parku. Przed budynkiem stoi już kilka innych jeepów. Naszą bazą wypadową była Embilipitiya, położona 25 kilometrów od Udawalawe, więc rano poświęciliśmy pół godziny na dojazd. Ceny noclegów w pobliżu wejścia do parku są znacznie wyższe niż w miasteczku nieopodal. Na czas safari połączyliśmy swe siły z Mileną i Tomkiem, którzy prowadzą kanał na instagramie Tam ich jeszcze nie było. Chcieliśmy podzielić koszta wynajęcia samochodu.

Naszą uwagę zwróciło to, że w większości samochodów była jedynie dwójka pasażerów. Wiadomo, że im więcej jeepów, tym większa liczba kierowców danego dnia przyniesie do domu wypłatę. Szkoda jednak, że władze parku jakoś tego nie regulują, bo im więcej aut na drogach, tym mniej miejsca dla zwierząt. My byliśmy w czwórkę, więc podnieśliśmy średnią. A czy udało nam się dzięki temu zaoszczędzić? Tutaj już przekonany nie jestem. Zapłaciliśmy po 6000 rupii lankijskich za osobę.

Z Tomkiem i Mileną oraz naszym jeepem

Warto tutaj dodać, że oferty są bardzo różne. Często tańsze safari, to po prostu krótsze safari. Czytałem w internecie rozmaite opinie osób, które spędziły na terenie parku raptem półtorej godziny, jeżdżąc po głównych drogach. Pojawiały się też głosy o kierowcach, który próbowali wyciągnąć dodatkowe rupie od turystów. Właściciel naszego hostelu zapewniał, że nic takiego nas nie spotka. I miał rację, nasze safari trwało pełne cztery godziny. Uważamy, że było warte swojej ceny.

Słonie w Udawalawe

Słonie w Udawalawe żyją na wolności. Zastanawialiśmy się, czy nie będzie wydzielonych stref, w których słonie trzymane są po to, aby zadowolić turystów. Na szczęście cały ogromny teren jest ich domem. Oznacza to, że można przyjechać tutaj, zapłacić za safari i nie spotkać żadnego słonia. Jeepy jeżdżą po wyznaczonych trasach, które wcale nie muszą przecinać się ze ścieżkami zwierząt. Słoni nie wolno dotykać ani dokarmiać. Nie wolno też wysiadać z samochodu. Sprowadza to kontakt człowieka ze zwierzęciem do minimum. Kierowcy powinni być przeszkoleni w poruszaniu się po terenie parku. Nasz przewodnik wyłączał silnik, gdy zatrzymywaliśmy, aby przyjrzeć się mieszkańcom Udawalawe i zrobić im zdjęcie. I choć słonie były kilka metrów od nas, to nic nie robiły sobie z naszej obecności. A raczej robiły to, co powinny: wypinały tyłek.

Udawalawe safari; słonie na Sri Lance
Zwierzęta w Udawalawe obserwowaliśmy z daleka

Niesamowity był widok słonia, który trąbą zgarnia suchą trawę i pakuje ją sobie od pyska. Więcej naturalnych zachowań zwierząt można zobaczyć podczas safari w Udawalawe, niż w trakcie przejażdżki na ich grzbietach.

Widzieliśmy raptem pięć słoni. Niewiele? Oczywiście, można mieć szczęście i spotkać całe stado przy wodopoju albo rodzinę z małym, która będzie pozowała do zdjęć. W końcu, o to chodzi w safari, aby zobaczyć jak najwięcej zwierząt. Jednak chociaż przez dwie godziny jeździliśmy po ścieżkach, odwiedzaliśmy różne wodopoje, zaś nasz kierowca pytał ludzi w innych samochodach, czy coś widzieli, to słonie wciąż pozostawały w ukryciu. Albo były w zupełnie innej części parku.

Udawalawe safari; słonie
Samiec dumnie kroczący po parku narodowym

Udawalawe: inne zwierzęta

Nie znaczy to jednak, że przez ten czas nie widzieliśmy żadnych innych dzikich zwierząt. W Udawalawe spotkaliśmy także pawie, które przechadzały się wzdłuż tras samochodowych. Bawoły indyjskie chłodziły swe ciała przy wodopoju, zaś spłoszone sarny i jelenie przebiegały nam przed maską. Makaki i langury sporymi grupami zasiadały wzdłuż drogi lub kryły się w koronach drzew. Kury cejlońskie (narodowe ptaki na Sri Lance) ukrywały się w krzakach. Nasze rozbawienie budził fakt, że kierowca przystawał kilka razy, aby pokazać nam swojsko wyglądającego koguta. Przy brzegu jeziora wygrzewały się w w słońcu krokodyle, zaś pod powierzchnią wody dostrzegliśmy żółwie. Raz przed jeepem przebiegł ranny zając indyjski.  Widzieliśmy też orła, zimorodka, dzioborożca, dławigada indyjskiego i całą gamę innych ptaków, których nazwać nie potrafimy. A największe (poza słoniami) wrażenie zrobiła na nas gigantyczna wiewiórka, która podeszła do nas, gdy zatrzymaliśmy się nieopodal toalet. Sporo jak na cztery godziny, prawda?

A lista zwierząt, które zamieszkują Udawalawe jest znacznie dłuższa: łaskun cejloński, mangusta czy nawet lampart.

gigantyczna wiewiórka; Sri Lanka; udawalawe
Gigantyczna wiewiórka (grizzled giant squirrel)
grizzled giant squirrel; udawalawe
I jeszcze en face

Udawalawe
Bawoły pasą się przy wodopoju

Udawalawe: sierociniec dla słoni

Na terenie parku mieści się także sierociniec dla słoni. Poza godzinami karmienia słonie wypuszczane są na teren parku, gdzie mają dostęp do lasu i zbiornika wodnego. Mogą swobodnie spacerują po wytyczonym obszarze. Kontakt słoni z pracownikami parku ograniczony jest do minimum. Jeśli nie ma takiej potrzeby, to sprowadza się on jedynie do podawania pokarmu. Turyści nie mają bezpośredniego kontaktu ze zwierzętami. Mogą obserwować małe słonie jedynie ze specjalnej platformy.

Każdego roku grupa sierot wypuszczana jest na wolność. Na 103 wypuszczone dotychczas słonie, tylko (a może aż?) siedem z nich zmarło na wolności. Różny jest stopień integracji z dzikimi osobnikami. Czasem sieroty trzymają się bardzo długo razem. Więcej informacji o pomocy słoniom i działalności sierocińca można znaleźć tutaj.

Safari na Sri Lance: kwestia etyczna

Choć wahaliśmy się, czy wybrać się do Udawalawe, to swojej decyzji nie żałujemy. Choć zachcianka spotkania się ze słoniem wynikała z pobudek egoistycznych (oglądanie słonia na wolności sprawia niesamowitą frajdę), to fakt, że zwierzętom nie dzieje tam się krzywda nieco oczyścił nasze sumienia. Jeśli chcecie zobaczyć  słonia, to zawsze lepiej wybrać się do parku narodowego i spróbować spotkać je na wolności, niż płacić za kąpanie go czy spacer z nim w jakimś zamkniętym ośrodku. Kontakt tych zwierząt z człowiekiem jest możliwy, tylko jeśli wcześniej zostały odpowiednio wytrenowane. Jak takie lekcje wyglądają? Warto wcześniej przeczytać ten tekst. Myślę, że po lekturze odechce Wam się przejażdżek na biednych zwierzakach. A safari w Udawalawe polecamy!

Udawalawe; Safari Sri Lanka

 

Udawalawe safari
To zdjęcie przedstawia krokodyle, tylko się maskują

Udawalawe safari

Udawalawe safari

Autor Oli

W 2015 dotarłem do Santiago de Compostela wyruszając z Polski. Podczas dziewięciomiesięcznej podroży poślubnej odwiedziłem Australię oraz sporą część Azji! Mieszkam w Warszawie, czytam książki, piszę bloga i opowiadam o podróżach.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o