Równina dzbanów, laotańska whiskey oraz porwanie turystów

To na pewno nie był normalny dzień. Naszym celem w Phonsavan była Równina Dzbanów, ale charyzmatyczny kierowca, który miał nas zawieźć na miejsce, zaplanował też inne atrakcje. Zabrał nas na degustację laotańskiej whiskey, aby potem porwać nas na… piwo oraz wywieźć do… szkoły. Okazało się, że pracuje również jako nauczyciel angielskiego i chciał, aby jego uczniowie mogli porozmawiać z obcokrajowcami.

Równina dzbanów; plain of jars 3
Równina Dzbanów; Jar Site 2

Równina Dzbanów znajduje się w jednym z najpotężniej zbombardowanych regionów Laosu. W latach 1964–1973 Stany Zjednoczone zrzuciły na Laos ponad dwa miliony ton pocisków artyleryjskich. W tym 270 milionów bomb kasetowych (pamiętacie cluster bomb z gry Worms?). Około 30% z nich to niewybuchy, które po zakończeniu wojny pozostały na powierzchni ziemi lub tuż pod nią. Słyszeliśmy plotki, że na Równinie Dzbanów trzeba mocno uważać, bowiem teren przeznaczony dla turystów nie jest jeszcze w pełni rozbrojony.

Równina dzbanów; Laos; Secret war
Prezenty do Amerykanów

Phonsavan: niezbyt atrakcyjne miasto

Docieramy do Phonsavan późnym popołudniem. Oczywiście z nieba leje rzęsisty deszcz. Zgadzamy się na pierwszą ofertę noclegu, którą otrzymujemy na stacji autobusowej. Czysty pokój z prywatną łazienką za niecałe 10 dolarów. Cóż, przynajmniej na głowę nie pada i można wziąć ciepły prysznic. Nie planujemy zbyt długo zabawić w tym mieście. Podczas konfliktu laotańskiego i bombardowań Xieng Khouang zostało w całości zniszczone. W jego miejsce po wojnie wzniesiono Phonsavan, które straszy niezbyt atrakcyjną architekturą oraz wysokimi cenami. Lokalni restauratorzy i agencje turystyczne żyją z przyjezdnych, którzy chcą zobaczyć Równinę Dzbanów. W kilku restauracjach dostajemy menu po angielsku, w którym nie ma podanych cen. Stały numer: głodny obcokrajowiec cieszy się ze znajomego języka, zamawia kluski czy ryż, a przy płaceniu rachunku przekonuje się, że wyszło kilka razy drożej niż w Luang Prabang czy Wientianie. Znajdujemy jednak niewielki bar, gdzie płacimy za posiłek normalną cenę.

Równina Dzbanów: jak zaplanować zwiedzanie?

Do hotelu wracamy przemoczeni i od razu zasiadamy z właścicielem do planowania jutrzejszego zwiedzania. Dzbanów w okolicy jest sporo, ale dla turystów przygotowano trzy stanowiska archeologiczne, w których mogą bezpiecznie przyjrzeć się historycznym naczyniom. Pierwsze z nich jest oddalone raptem kilka kilometrów od centrum Phonsavan. Znajduje się tam też muzeum poświęcone wykopaliskom i wystawa dotycząca UXO (niewybuchy; ang. unexploded ordnance). Dwa pozostałe punkty turystyczne położone są około trzydzieści kilometrów od miasta.

Równina Dzbanów; Laos, Phonsavan
Jar Site 1

Kwoty, które wymienia właściciel hotelu są tak absurdalne, że rozważamy porzucenie marzenia o zobaczeniu dzbanów. 120 dolarów za wynajęcie samochodu z kierowcą i (?) przewodnikiem. Oczywiście do tego posiłek i bilety wstępu. Ruszam na miasto, aby gdzie indziej poszukać korzystniejszej oferty. Szybko trafiam na drugą stronę ulicy, do niewielkiego baru, pełniącego funkcję agencji turystycznej (o zatrważającej nazwie Bombies). 54 dolary za samochód z kierowcą, jedzenie i bilety wstępu we własnym zakresie. Właściciel upewnia mnie, że żaden przewodnik nie jest konieczny (teren jest oczyszczony z niewybuchów), zaś w muzeum przy parkingu dowiemy się wszystkiego. Decydujemy się na tę opcję i umawiamy na rano.

Równina Dzbanów

Nazwa Równina Dzbanów odnosi się do całego regionu. Jest to płaskowyż leżący na północnym krańcu Gór Annamskich. Przy pierwszym ze stanowisk archeologicznych (Jar Site 1) kamienne naczynia stoją na wzgórzach, można odwiedzić jaskinię, jest też małe jezioro (które powstało na skutek obfitych deszczów). Teren jest ogrodzony, zadbany, trawa krótko przycięta. Muzeum ciekawe, z informacjami z języku angielskim. Z parkingu do dzbanów można podjechać elektrycznym meleksem (w cenie biletu). To wszystko efekt współpracy z rządem Nowej Zelandii. Zagraniczny kapitał ułatwił ogarnięcie okolicy. Cały teren jest też oczyszczony z niewybuchów. Można zobaczyć leje po bombach, niektóre dzbany oraz jaskinia zostały zniszczone podczas ataków.

Równina dzbanów; Laos
Lej po bombie. Niestety takich miejsc jest w tej okolicy bardzo wiele
Równina dzbanów; Laos
Jar Site 1

Dzbany służyły do… No właśnie, nie ma pewności do czego. Obecnie przyjmuje się, że dzbany pełniły funkcję urn, w których przetrzymywano prochy zmarłych. Powstanie naczyń datuje się na okres pomiędzy VI wiekiem p. n. e. a IX wiekiem n. e. Archeolodzy uważają, że są one dziełem prehistorycznego ludu, którego kultura jest obecnie zupełnie nieznana. Podejrzewa się, że mówili językiem mon-khmer.

Wśród niektórych przedstawicieli lokalnej ludności krąży legenda, jakoby dzbany służyły jako naczynia grupie gigantów, która zamieszkiwała te tereny przed wiekami. I choć ta hipoteza podoba mi się najbardziej, to historycy utrzymują, że w pobliskiej jaskini dochodziło do spalania zwłok, zaś w urnach gromadzono prochy. Inna teoria mówi, że w naczyniach składano ciała, zaś gdy te już się rozłożyły, to pozostałe kości palono w jaskini. Czyli zwiedzaliśmy ogromny cmentarz.

Równina dzbanów; Laos

Równina dzbanów; Laos
Trochę kropił deszcz, ale i dało się zwiedzać ten spory cmentarz

Równina dzbanów: wrażenia

Dwa pozostałe stanowiska archeologiczne, które odwiedziliśmy były znacznie mniejsze, ale nie mniej klimatyczne. Okolica była opustoszona, nie spotykaliśmy wielu zwiedzających. Nasz kierowca spokojnie czekał na parkingu, a my najpierw wspinaliśmy się na wzgórze, gdzie urny stoją w cieniu wielkiego drzewa (Plain of Jars 2), by potem przez dziesięć minut krążyć pomiędzy polami uprawnymi (Plain of Jars 3).

Jar Site 2; Równina dzbanów; Laos
Klimat nieco jak w Angkor Wat

Jar Site 2; Równina dzbanów; Laos

Czy warto zbaczać z głównego szlaku turystycznego Luang Prabang–Wientian, aby zobaczyć trochę urn z piaskowca i granitu? Naszym zdaniem tak. Miejsce jest mocno tajemnicze i wciąż niezbyt popularne. Dodatkowo Równina Dzbanów uważana jest za jedno z najniebezpieczniejszych stanowisk archeologicznych na świecie. Wszystko przez obecność licznych niewybuchów. Podczas zwiedzania Plain of Jars 3 można poruszać się tylko po wyznaczonych ścieżkach, teren nie został jeszcze w pełni sprawdzony.

Równina Dzbanów; Laos
Droga do Jar Site 3
Równina Dzbanów; Laos
Jar Site 3

Spotykamy się tutaj z pozostałościami prehistorycznego ludu i elementami jego rytuałów pogrzebowych (lub legendarną grupą pradawnych gigantów) oraz historią najnowszą Laosu. Historią smutną, przygnębiającą i wciąż wpływającą na życie współczesnych Laotańczyków.

Laotańska whiskey oraz porwanie

W drodze powrotnej nasz kierowca, który przez całą drogę pełnił też rolę przewodnika, zaproponował, abyśmy zatrzymali się na degustację laotańskiej whiskey. Nie trzeba nas było długo namawiać. Gdy tylko wyszliśmy z samochodu mocno się rozpadało i wylądowaliśmy w szopie. My, kierowca oraz kadzie z samogonem. Lao lao, to łagodny w smaku napój alkoholowy wyrabiany z ryżu. Kierowca tłumaczył nam zawiłości związane z destylacją, zaś właścicielka mety polewała. Dowiedzieliśmy się, że Laotańczycy również piją na drugą nóżkę. Cena takiego specyfiku to 4,30 złotego za litr.

Kierowca wypił z nami, wsiadł za kierownicę i spytał, czy możemy wpaść do szkoły, w której uczy angielskiego, aby dzieci mogły pogadać sobie z obcokrajowcami. Nie wypadało się nie zgodzić. Do rozpoczęcia zajęć było jeszcze trochę czasu, więc podjechaliśmy na górę wznoszącą się nad miastem, skąd w ulewnym deszczu mogliśmy podziwiać panoramę Phonsavan.

Phonsavan
Panorama Phonsavan

– Skoro pada, to może chodźmy na piwo – zaproponował kierowca-nauczyciel

Wypiliśmy po zimnym BeerLao i mogliśmy jechać na lekcję. Dzieciaki były mocno zszokowane. Podobno nigdy jeszcze nie miały takich gości. Formuła zabawy z pytaniami po angielsku szybko się wyczerpała, więc uczniowie mówili po laotańsku, nauczyciel tłumaczył, a my powoli i wyraźnie odpowiadaliśmy. Skąd jesteśmy, na jak długo w Laosie, czy mamy rodzeństwo i zwierzęta domowe. Godzina w klasie szybko minęła, a pod koniec dzieciaki już nieco ośmielone zaproponowały wspólne zdjęcie. Nietypowe zakończenie, typowej turystycznej wycieczki.

Phonsavan
Z uczniami w szkole w Phonsavan.

Autor Oli

W 2015 dotarłem do Santiago de Compostela wyruszając z Polski. Teraz jestem w podróży poślubnej po Australii i Azji.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o