Huangguoshu – największy wodospad w Azji

Wodospad Huangguoshu można podziwiać z wielu różnych perspektyw. Z dołu albo z góry. Z lewej i z prawej. Można też wejść do jaskini, która znajduje się za strumieniem wody. I choć nie najlepiej przygotowaliśmy się logistycznie do zwiedzania, to jednak w końcu udało nam się dotrzeć na miejsce. I nie żałujemy!

Huangghuoshu waterfall

Wodospad Huangguoshu to ponoć największy wodospad w Azji. Tak twierdzą Chińczycy. Na pewno mają ku temu podstawy, bowiem mierzący 71 metrów gigantyczny cud natury robi piorunujące wrażenie. Znajduje się on w prowincji Guizhou, 128 kilometrów od stolicy regionu Guiyang. Znacznie bliżej wodospadu leży spore miasto Anshun, które posiada dwie stacje kolejowe oraz lotnisko. Dojazd nad wodospad z pozoru nie stanowi problemu. Dla nas jednak okazał się koszmarem. [szczegóły dotyczące dojazdu znajdują się w dalszej części tekstu]

Huangguoshu – nasze wrażenia

Cały czas staliśmy w tłumie Chińczyków. Droga do wodospadu była trudna i niewygodna, głównie przez powolne tempo większości schodzących. Im niżej, tym bardziej wilgotne były schody, więc ludzie zaczynali się ślizgać. Kilka razy wodospad przebijał zza drzew. Wtedy ludzie przystawali, aby zrobić zdjęcie, które przedstawiało głównie gałęzie. I znów czekamy. Męczące.

Huangguoshu crowds
Tłumy przy punkcie widokowym

Przez cały dzień nie spotkaliśmy żadnego zagranicznego turysty. Żwawo omijaliśmy kolejnych pozujących Chińczyków i mozolnie przedostawaliśmy się w pobliże kolejki do jaskini ukrytej za strumieniem wody. Widoki wynagradzały jednak tłok, gwar oraz długą podróż. Zresztą zobaczcie sami:

Huangguoshu
Znów ktoś wszedł w kadr…
Huangguoshu
Tak lepiej?
Huangguoshu
Widok z dołu, już po przejściu za strumieniem wody

Zjawiliśmy się na miejscu dopiero około 15:30. Baliśmy się, czy uda nam się w ogóle wejść za wodospad. W kolejce staliśmy około półtorej godziny. Nie żałujemy tego czasu. Przyjemny chłód jaskini oraz, przede wszystkim, możliwość spojrzenia na świat z perspektywy wodospadu (w tym celu przygotowano specjalne balkony). Wszystko oczywiście w tłumie, nie ma miejsca na romantyczne uniesienia i samotny spacer wewnątrz wodospadu.

Huangguoshu
Tyle widzi człowiek, który stoi wewnątrz wodospadu

Podczas pobytu na Bali mieliśmy okazję zobaczyć niesamowity kompleks kilku wodospadów Sekumpul. Na Lombok czy Jawie kąpaliśmy się pod ogromnym strumieniem zimnej wody. W Wietnamie oglądałem szeroki na sto metrów Pongour, ale Huangguoshu przebił je wszystkie. I nie chodzi tutaj tylko o rozmiar, ale też o możliwość obejścia wodospadu. Obejrzenia go nie tylko od frontu czy z dołu, ale też z obu boków oraz od środka.

 Huangguoshu

Huangguoshu
Widok z wiszącego mostu

W pobliżu wodospadu unosi się orzeźwiająca (przynajmniej w upalne dni) bryza. Chińscy turyści stali pod parasolami lub wkładali płaszcze przeciwdeszczowe. Naszym zdaniem to spora przesada, ale może są dni, gdy wodospad potrafi zmoczyć potężniej. Warto zabrać ze sobą niewielki ręczniczek, a już na pewno chustkę do przetarcia obiektywu.

Chiński transport

Łagodnie rzecz ujmując: to nie był nasz dzień. Nie udało się zwlec na pierwszy poranny tani pociąg, kolejny był dopiero przed południem, więc wybraliśmy dojazd bezpośredni autobusem. Po zwiedzeniu całego Guiyang i godzinie w korkach dotarliśmy na dworzec autobusowy Jinyang. Kolejka, pół godziny oczekiwania i informacja, że na żaden dzisiejszy autobus biletów już nie ma. Wybieramy opcję z przesiadką w Zhenning. Dotarliśmy pod kasy biletowe dopiero około 15:00. Tam musieliśmy wykupić bilet na dodatkowy autobus, który przewozi turystów w pobliże wodospadu. Jest ważny dwa dni i obejmuje też trasę do jaskini Tianxin oraz drugiego wodospadu. Niestety późna pora spowodowała, że nasze zwiedzanie ograniczyliśmy tylko do Huangguoshu.

Również powrót do Guiyang nie należał do najłatwiejszych. Gdy wróciliśmy na stację autobusową, to okazało się, że na bezpośrednie kursy do stolicy prowincji nie ma już biletów. Musimy jechać z przesiadką w Anshun. Nie jest to jednak takie łatwe wieczorową porą. Setki Chińczyków czekają na to samo połączenie. Stoi ogromna kolejka, zaś gdy podjeżdża busik, to rzucają się przed siebie, walczą, przepychają, byle tylko wsiąść. Odczekaliśmy swoje i pojechaliśmy, gdy już praktycznie nie było innych chętnych. Liczyliśmy, że złapiemy ostatni tani pociąg. I znów dupa. Przychodzimy na dworzec 20 minut przed odjazdem, a przed kasami oczywiście kolejki. Prosimy, krzyczymy, ale nic to nie daje.

Geralt z Rivii i nieoczekiwana pomoc

Nagle zjawia się młody Chińczyk i ładnym angielskim pyta, czy może nam pomóc. Nakreślamy sprawę, ale nawet on nie może wbić się do kolejki. W końcu pan w kasie mówi mu, że i tak nam biletu nie sprzeda, bo do odjazdu jest mniej niż 20 minut. Takie przepisy. Chłopak jednak podnosi nam morale mówiąc: Polska, pewnie znacie grę Wiedźmin. CD Projekt, super gra. Ciągle jestem Geraltem z Rivii. 

Tego się nie spodziewaliśmy. Chiński wiedźmin pomaga nam złapać taksówkę na drugi dworzec. Tam spokojnie znajdujemy połączenie. W Guiyang lądujemy jednak po 22:30. Bez Geralta zrobiło się trudniej, wsiadamy w jedyny możliwy nocny autobus i lądujemy gdzieś w mieście. Sprawdzamy w necie, czy coś dowiezie nas jeszcze pod nasz hostel. Tak! Jest autobus. Namierzamy przystanek i widzimy jak nam ucieka. Ostatni tego dnia. Po blisko godzinnym spacerze kładziemy się spać…

Huangguoshu – dojazd z Guiyang

Zatrzymaliśmy się w bardzo tanim hostelu w Guiyang, ponieważ ceny w Anshun nas odstraszyły. Postanowiliśmy, że zrobimy dużą, całodniową wyprawę ze stolicy prowincji nad wodospad. Jak tam dotrzeć z Guiyang?

  • Bezpośrednim autobusem. Podróż trwa około 2,5 godziny. I wszystko niby fajnie, ale dworzec Jinyang, z którego odjeżdżają busy w tamtym kierunku oddalony jest 14 kilometrów od głównego dworca kolejowego (i zarazem od centrum miasta). Staliśmy długo w korkach i podróż zajęła nam ponad godzinę. Na miejscu zaś okazało się, że nie ma już biletów do Huangguoshu. Za 49 CNY/os nabyliśmy bilety do Zhenning, gdzie liczyliśmy na przesiadkę. Udało się! Za skromne 8 juanów zabrano nas prosto pod kasy biletowe. Całość trwała 4 (!) godziny.
  • Pociągiem do Anshun oraz potem autobusem do  Huangguoshu. Tylko znów uwaga (!). Z Guiyang do Anshun jeżdżą szybkie pociągi oraz pociągi tradycyjne. Z dworca głównego w stolicy prowincji do Anshun pociąg jedzie około półtorej godziny. Aby wsiąść w szybki pociąg, musimy najpierw dostać się na Guiyang Bei (North). Dojedziemy wtedy w pół godziny, ale na stację Anshun Xi (West). Sporo droższy bilet (szybki pociąg 82 CNY /tani pociąg 14 CNY) i jeszcze konieczność wyjeżdżania poza miasto. Autobus z Anshun (dworzec główny/tani pociąg) do Huangguoshu kosztuje 20 CNY i odjeżdża z dworca głównego co 20 minut. Podróż pod kasy biletowe przy wodospadzie trwa niecałą godzinę. Taksówka z Anshun Xi na dworzec Anshun kosztuje 30 CNY.
  • Trzecia opcja, którą raczej odradzamy, to przejazd autobusem do Anshun i potem kolejnym nad wodospad. Wyjdzie drogo (autobusy w Chinach są droższe niż pociągi), długo (dłużej niż pociągiem) oraz z przesiadką. Dodatkowo: autobusy do Anshun odjeżdżają z  dworca Jinyang, czyli czeka nas jeszcze przejazd przez całe Guiyang.

 Huangguoshu – informacje praktyczne

  • Godziny otwarcia: 7:00–19:00 (marzec-listopad); 7:30–19:00 (grudzień-luty)
  • Cena biletu: 180 CNY (marzec–listopad); 160 CNY (grudzień–luty). Bilet jest ważny dwa dni. Obejmuje wodospad Huangguoshu, Tianxingqiao (rozległy teren z imponującymi formami skalnymi i jaskinią) oraz wodospad Doupotang. W ramach biletu do każdej z tych atrakcji możemy wejść tylko jednokrotnie.
  • Dodatkowy koszt  to 50 CNY/os za możliwość z korzystania z autobusów krążących po okolicy. Takim autobusem dojeżdżamy od kas biletowych do bramek w pobliżu wodospadu Huangguoshu.
  • Winda, którą możemy zjechać do podnóża wodospadu: 30 CNY.
  • Czy jest jakaś pora dnia, gdy jest mniej turystów: WĄTPIĘ.
  • Jeśli chcemy wejść do wnętrza wodospadu musimy się przygotować na długie czekanie w kolejce (minimum godzina). Uważajcie na mocne słońce oraz bryzę wodną. Można się poparzyć albo przeziębić (zależnie od pory roku).
  • Tak jak w pobliżu każdej atrakcji turystycznej w Chinach ceny wody pitnej oraz jedzenia są zawyżone. Warto zabrać coś na ząb ze sobą.
  • Nam obejrzenie Huangguoshu oraz wejście do wewnętrznej jaskini zajęło około trzech godzin. Niestety nie mieliśmy już czasu, aby dotrzeć do pozostałych dwóch atrakcji.
    Huangghuoshu
    Na zboczu widać kolejkę osób czekających na wejście do jaskini wewnątrz wodospadu

     Huangguoshu

Autor Oli

W 2015 dotarłem do Santiago de Compostela wyruszając z Polski. Teraz jestem w podróży poślubnej po Australii i Azji.

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Huangguoshu – największy wodospad w Azji"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
filpac
Gość

I kiedy nie ma już nadziei pojawia się Geralt… Życie bywa nieobliczalne.