Wegetarianizm w podróży, czyli jak nie umarliśmy jeszcze z głodu

Zanim jeszcze na dobre spakowaliśmy plecaki i ruszyliśmy w bardzo długą podróż poślubną, sen z powiek spędzała nam jedna kwestia, jednocześnie prozaiczna i niezwykle istotna, a mianowicie: co my tam w ogóle będziemy jedli. Każda kolejna rozmowa z rodzimymi ekspertami od wszystkiego („Australia?! Przecież tam jedzą tylko kangury z grilla, a jedyni wegetarianie to misie … Czytaj dalej Wegetarianizm w podróży, czyli jak nie umarliśmy jeszcze z głodu