Ayutthaya – ruiny świątyń w pobliżu Bangkoku

Ayutthaya, historyczna stolica państwa Syjamu, położona jest 80 kilometrów na północ od Bangkoku. Znajdują się tam pozostałości dawnej osady, pałaców królewskich oraz ruiny buddyjskich świątyń. W XVI było to największe miasto wschodu, porównywalne bogactwem i zaludnieniem z ówczesnym Paryżem. Stanowiło centrum handlu, szlaki do miasta prowadziły licznymi rzekami oraz kanałami, a kupcy nadciągali nawet z odległej Europy. Zniszczone podczas wojen birmańskich miasto stanowi obecnie jedynie cień dawnej potęgi.

Bangkok, okolice zwiedzanie
Wat Phra Ram, Ayutthaya. Wieczorny spacer.

Ayutthaya – dojazd

Z Bangkoku do miasta Ayutthaya można dojechać na wiele sposobów, ale my wybraliśmy ten najtańszy. Na dworcu Hua Lamphong wsiedliśmy w pociąg i po niecałych dwóch godzinach byliśmy na miejscu. Bilet w jedną stronę kosztuje raptem 15 batów (około 1,60 zł). Jechaliśmy trzecią klasą (najniższą w Tajlandii), ale warunki były bardzo dobre. Naszą uwagę zwróciły specjalne miejsca dla osób starszych, niepełnosprawnych oraz mnichów. W pociągu ciężko zgłodnieć, bowiem co kilka minut w wagonie pojawiają się handlarze jedzeniem. My skusiliśmy się na ananasa, ale wybór smakołyków był spory.

Ayutthaya Bangkok pociąg
W tajskim pociągu, specjalna przestrzeń dla osób starszych, niepełnosprawnych oraz mnichów.

Na miejscu trzeba przejść kilkadziesiąt metrów w kierunku rzeki oraz wsiąść na łódkę. Za 5 batów przeprawiamy się na drugi brzeg. Znajdujemy się na wyspie, otoczonej rzekami i kanałami. Z przystani już tylko kwadrans spacerem dzieli nas od Ayutthaya Historical Park. Przy brzegu można wypożyczyć skuter bądź rower. Na turystów czekają też rikszarze. Jest to dobre rozwiązanie, gdy mamy mało czasu na zwiedzanie zabytkowej części miasta.

Ayutthaya, zwiedzanie
Na łódce w Ayutthayi.

Ayutthaya – opustoszałe miasteczko

Na miejscu przywitał nas rzęsisty deszcz. Nocleg zarezerwowaliśmy wewnątrz historycznego centrum Ayutthayi, chwilę jednak potrwało, zanim trafiliśmy pod właściwy adres. Bardzo życzliwy opiekun hostelu kilkukrotnie powtarzał, że okolica jest bezpieczna. Następnie wręczył nam parasol, wsiadł na motor i odjechał. Zostaliśmy sami w pięknym pokoju, pełnym drewnianych mebli. Szybko ruszyliśmy na obiad.

Miasteczko wydało nam się wyludnione. Puste, szerokie ulice, liczne restauracje, które witają nas dziesiątkami wolnych krzeseł. I sporo bezpańskich psów, które, w deszczu, pospiesznie przebiegają z jednej strony drogi na drugą. Znaleźliśmy knajpę, gdzie udało się ustalić wegetariańskie menu i usiedliśmy nad mapą.

Ayutthaya, Wat Phra Ram
Przypadkiem trafiliśmy na koncert zespołu Madness. W tle Wat Phra Ram

Ayutthaya – historia

Królestwo Ayutthayi istniało od 1351 do 1767 roku. Przez ponad czterysta lat stanowiło centrum regionu i było jednym z większych imperiów tamtych czasów. Dodatkowo, wynikające z handlu, bogactwo pozwalało władcom budować okazałe pałace oraz wznosić imponujące świątynie. Co ciekawe, przyjezdni nie mogli zamieszkać na wyspie. Holendrzy, Japończycy czy Portugalczycy zakładali swoje osady po drugiej stronie wody.

Najeżdżający Birmańczycy kompletnie złupili i spalili miasto. Nie zostało ono odbudowane, zaś stolica państwa przeniesiona została do Thonburi. Większość informacji, które obecnie posiadamy na temat królestwa Ayutthayi pochodzi z map sporządzonych przez obcokrajowców. Dopiero w latach sześćdziesiątych XX wieku rozpoczęły się prace nad renowacją zabytkowych budynków. W 1991 ruiny dawnego imperium zostały wpisane na Światową Listę Dziedzictwa UNESCO.

Ayutthaya – zwiedzanie

Obecnie w Ayutthayi możemy podziwiać ruiny bądź budynki odbudowane po 1970 roku. Podczas wieczornego spaceru dostrzegliśmy górującą nad okolicą świątynię Wat Phra Ram. Pięknie podświetlona nadawała miejscu niesamowity klimat. Spacery po zmierzchu utrudniają bezpańskie psy, które siedzą na ulicach i… No właśnie, nas nie zaczepiały, były nastawione raczej pokojowo. Na kilku stronach poświęconych Ayutthayi wyczytaliśmy jednak, że zdarzały się przypadki pogryzień.

Ayutthaya ruiny
Usypane kamienie przedstawiające Buddę
Wat Phra Ram, Ayutthaya
Wat Phra Ram o poranku

Potrzeba kilku godzin, aby dotrzeć do wszystkich wartych obejrzenia zabytków. Wstęp na teren poszczególnych świątyń jest biletowany (50 batów za jedną, 220 batów za bilet zbiorczy, który obejmuje sześć obiektów). Teren jest zadbany, można poczuć klimat dawnych czasów. O poranku, gdy weszliśmy na teren Wat Phra Ram, to byliśmy tam chyba jedynymi zwiedzającymi. Wycieczki pojawiły się około 9.30-10.00 (pewnie koło 7:30-8.00 wyruszyły z Bangkoku).

Ayutthaya, świątynie, zwiedzanie
Wat Phra Sri Sanphet

Wat Mahathat i głowa Buddy

Wielkie wrażenie zrobiły na nas ruiny Wat Mahathat ze słynną głową Buddy w drzewie. Zagadką pozostaje, w jaki sposób głowa obrosła korzeniami. Pewnie jest, że gdy birmańscy najeźdźcy grabili miasto, to bezcześcili również święte przedstawienia Buddy. Jedna z legend głosi, że drzewo po prostu wyrosło wokół głowy, gdy przez prawie dwieście lat ruiny świątyni stały opuszczone.

Inna wersja mówi o złodzieju, który chciał wykraść głowę, zabrał ją z głównej świątyni, ale potem nie zdołał już jej poruszyć i musiał zostawić ją w krzakach. Przez lata obrosła korzeniami, aby już na stałe pozostać w tym miejscu.

głowa Buddy, Ayutthaya
Wat Mahathat, trwa sprzątanie.

Codziennie setki turystów przyjeżdżają, aby podziwiać Buddę w drzewie. Jest to jedna z główny atrakcji Tajlandii. Naszym zdaniem zdecydowanie warto wybrać do Ayutthayi, spędzić tutaj kilka godzin i niespiesznie przejść się pomiędzy świątyniami. My przez parę godzin nie zdołaliśmy zobaczyć wszystkiego. To, co widzieliśmy zrobiło jednak na nas ogromne wrażenie. Oczyma wyobraźni staraliśmy się zobaczyć Ayutthayę sprzed wieków, tętniącą życiem, pełną kupców. Nie było to łatwe zadanie, więc ruszyliśmy do Sukhothai, aby dalej uczyć się historii Tajlandii.

Ayutthaya, Wat Mahathat
Wat Mahathat
głowa Buddy, Ayutthaya
I wciąż pozostaje zagadką, w jaki sposób ona się tam znalazła.

Autor Oli

W 2015 dotarłem do Santiago de Compostela wyruszając z Polski. Podczas dziewięciomiesięcznej podroży poślubnej odwiedziłem Australię oraz sporą część Azji! Mieszkam w Warszawie, czytam książki, piszę bloga i opowiadam o podróżach.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
filpac Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
filpac
Gość
filpac

5 batów tu, 15 batów tam, gdzie indziej 150… dała Wam w kość ta Tajlandia.