Wulkany w Indonezji oraz parę słów o pieszych wędrówkach

Treking w Indonezji to było jedno z naszych marzeń. Kraj ten słynie z miejskiego gwaru, odgłosu silników i klaksonów oraz wszechobecnych skuterów. Duszne powietrze nie ułatwia spacerów. Jednak jako zapaleni wędrowcy nie mogliśmy odpuścić najbardziej popularnych Indonezyjskich atrakcji. Zdecydowaliśmy się na wulkany Mount Batur i Bromo oraz zejście do krateru Ijen.

Treking w Indonezji – miasto, masa, maszyna

Zwiedzanie to dla mnie głównie chodzenie. Uwielbiam pieszo pokonywać duże odległości. W Australii zwiedzaliśmy tak miasta, wędrowaliśmy po wybrzeżu, na spacery wybieraliśmy się prawie codziennie. W Indonezji nie jest to takie proste. Na drogach królują samochody oraz skutery. Pieszy jest na samym końcu łańcucha pokarmowego, nie ma prawie żadnych praw. Nawet gdy udawało nam się znaleźć przejście dla pieszych, to nikt nie chciał ustąpić nam pierwszeństwa. Ruch jest gęsty, dla nas bardzo chaotyczny i przede wszystkim niebezpieczny.

Batu. Ruch uliczny nieco ustaje po zmierzchu.

Jak radzą sobie z tym Indonezyjczycy? Na parkingach pracują specjalne osoby, wyposażone w gwizdek i latarkę, które pomagają włączyć się do ruchu samochodom i motorom. Poza tym panuje zasada: silniejszy wygrywa (duże autobusy i tiry zawsze mają pierwszeństwo, po nich są samochody, następnie skutery i rowery, a wreszcie, gdzieś na końcu ludzie).

Tak. To jest chodnik.

Oddzielna kwestia to chodniki, które nawet jeśli gdzieś są, to łagodnie rzecz ujmując: nie powalają jakością (można wpaść do rynsztoku, pod chodnikiem z reguły płyną ścieki). Chodniki są też bardzo wysokie, zapewne dlatego, aby nie mogły nimi jeździć motory (choć czasem i tak jeżdżą). Za każdym razem jednak, gdy dochodzimy do prostopadłej drogi, to trzeba zeskoczyć w dół, bowiem chodnik się kończy. I tak co 20–30 metrów. Chodnik to też świetne miejsce, aby zaparkować tam skuter, postawić doniczkę, zasadzić drzewo. Raczej nie służy do spacerów.

Treking w Indonezji – raczej dla turystów

Indonezyjczycy nie rozumieją idei spacerowania. Każdy ma własny skuter. Gdy mówimy naszym gospodarzom w hostelu, że byliśmy pieszo w centrum miasta, to robią wielkie oczy. Ale jak to? To przecież aż dwa kilometry. „Tak, jesteśmy leniwi, po co mamy chodzić?” – przyznał mi jeden z Indonezyjczyków. Gdy trzeba wybrać się 200 metrów do sklepu, to nikt nawet nie rozważa pieszej wędrówki.

Treking w Indonezji, Bromo
Panorama z punktu widokowego w wiosce Cemero Lawang. W oddali Batuk i Bromo.

Bardzo popularne są wszelkie usługi przewozu osób: taksówki, Uber i Grab (malezyjska konkurencja dla ubera) oraz Go Ojek (aplikacja początkowo służyła przewozom motorowym, teraz zaś dostarcza szereg usług takich jak transport ludzi, dostawa jedzenia oraz paczek, sprzątanie, masaże czy realizacja recept).

Skoro nikt nie chodzi po ulicach miast, to bardzo zastanawialiśmy się, co będzie działo się na szlakach górskich.


 


Treking w Indonezji – motorem, rikszą albo konno

Treking w Indonezji, to prawie zawsze wejście na wulkan. Wszystkie najwyższe szczyty to aktywne albo uśpione wulkany. Ze wspinaczką bywa różnie, najczęściej do najdalszego punktu, do którego się dało, pociągnięto asfalt. I liczni Indonezyjczycy (oraz inni turyści) podjeżdżają w górę skuterami. Zamknięto drogę dla motorów? Spokojnie, w górę wciągnie cię riksza. Nie ma rikszy, bo teren jest nieco trudniejszy? Możesz podjechać konno. Byle nie pieszo. To utrudnia wchodzenie w górę. Spaliny z motorów, rozpychające się wąską ścieżką riksze albo cały szlak pokryty końskim łajnem. Do wyboru, do koloru. Mount Batur (motory), krater Ijen (riksze) albo Bromo (konie) – byle się nie zmęczyć.

treking w Indonezji, Bromo
Bromo. Niemal pod sam krater można podjechać konno.

Gdy już jednak trzeba użyć nóg, aby pokonać pewną odległość zaczynają się kolejne problemy. Ścieżka wąska, idziemy gęsiego tempem bardzo, bardzo powolnym. W klapkach, sandałach, japonkach, laczkach. I dotyczy to także turystów zagranicznych. Wszyscy się ślizgają, co czyni taką wspinaczkę naprawdę niebezpieczną.

Treking w Indonezji – zabawa dla rannych ptaszków

Indonezyjczycy mają fioła na punkcie wschodów słońca. Na wszystkie góry zalecają wejść o poranku. Ma to jednak praktyczne zastosowanie, to właśnie wtedy jest najlepsza widoczność i najmniejsze ryzyko opadów deszczu. Dla obcokrajowców, to także szansa na pokonanie stromej ścieżki przy nieco chłodniejszej temperaturze. Planując taką wspinaczkę należy pamiętać, że wchodzimy często powyżej 2000 metrów n.p.m. i może tam być zimno. Na Bromo możemy w takim miejscu kupić bądź wypożyczyć kurtkę czy czapkę. Są też stoiska z kawą oraz herbatą.

Treking w Indonezji – przewodnik od wejścia po schodach

Na parkingi przy wejściach do parków narodowych nie dojeżdża transport publiczny. Aby móc rozpocząć treking w Indonezji, konieczne jest albo wypożyczenie skutera (i przystosowanie się do warunków panujących po drodze) albo wykupienie wycieczki. Paradoksalnie, zorganizowana wycieczka może wyjść taniej niż działania na własną rękę.  My w ramach wycieczki do krateru Ijen mieliśmy także wizytę przy wodospadach. Agencja załatwia samochód z kierowcą, wodę, śniadanie, latarkę-czołówkę i bilet wstępu do parku. Często ma całkiem atrakcyjne ceny, znacznie poniżej tych, które zapłacimy samodzielnie udając się do kasy. Koszta takiego pakietu mogą znacznie się różnić, więc warto korzystać z miejsc sprawdzonych albo zrobić mały rekonesans w mieście przed podjęciem wyboru. W cenie wycieczki jest też zawsze przewodnik dla grupy 4–6 osób.

treking w Indonezji, Bromo, Batok
Trasa prowadząca z parkingu na wulkan Bromo. Głównie po płaskim.

Właśnie, obowiązkowy przewodnik, to kolejna z cech indonezyjskiego przemysłu turystycznego. Wiadomo, jeśli każda grupa czy też turysta indywidualny weźmie local guide’a, to każdego dnia kilkadziesiąt osób przyniesie do domu wypłatę. W efekcie tego na szlaku oprócz setek turystów są dziesiątki przewodników. Robi się tłoczno. Szlak rzadko kiedy wymaga jakiejkolwiek pomocy przewodnika. Kilka razy udało nam się podziękować za wsparcie. Dla niektórych to jednak jedyna szansa na zobaczenie krateru z góry. Widzieliśmy jak przewodnik, trzymając za rękę, wprowadza osoby na górę albo sprowadza je w dół krateru. Jeśli obawiacie się, że będzie on was pośpieszał albo nie będziecie mieli czasu na zrobienie wymarzonego zdjęcia, to pragnę was uspokoić, że według nas czas zaplanowany na szczycie czy punktach widokowych był wystarczający.

Treking w Indonezji – trudność tras

Ścieżki, którymi wchodziliśmy na wulkany, to z reguły najpierw szerokie drogi asfaltowe albo szutrowe (dowozi się nimi produkty do kawiarni i barów powyżej), które potem zmieniają się w węższe ścieżki po kamieniach i pyle wulkanicznym. Jest stromo, momentami ślisko, ale największą trudnością dla nas było wymijanie innych turystów. Na pewno dla każdego, kto posiada jako taką kondycję wejście na Mount Batur czy Bromo będzie łatwą, przyjemną wycieczką. Do krateru Bromo prowadzą schody, którymi ślamazarnie wspinają się ludzie w każdym wieku.

treking w Indonezji, Bromo
W tle strome schody prowadzące na wulkan Bromo.

Treking w Indonezji – bezpieczeństwo

Należy na bieżąco monitorować informacje dotyczące dostępności tras. Chociaż nie są one trudne, to trzeba pamiętać, że wspinamy się na wulkan. W przypadku krateru Ijen konieczne jest posiadanie maski gazowej, bowiem we wnętrzu krateru unosi się dym. Gdy wiatr przywieje chmurę siarkowego pyłu, to ciężko jest złapać oddech. W kilka dni po naszej wizycie na Kawah Ijen kilkudziesięciu turystów zatruło się gazem wydobywającym się z pod ziemi. Wycieczki na krater zostały wstrzymane.

wulkany w Indonezji, Ijen, treking w Indonezji
Ijen. W dole kopalnia siarki oraz kwaśne jezioro wulkaniczne.

Podczas naszego pobytu na wyspie Lombok rozważaliśmy treking na Mount Rinjani, najwyższy wulkan na tej wyspie. Dowiedzieliśmy się jednak, że od 5 stycznia do 31 marca jest on zamknięty dla turystów z powodu pory deszczowej i możliwych trudnych warunków. Równocześnie obserwowałem w mediach społecznościowych relacje z trekingu na Rinjani jednego z polskich podróżników. Zawsze chętni do zarobienia pieniędzy indonezyjscy przewodnicy oczywiście zorganizują wyprawę, załatwią namiot i sprzęt. Trzeba jednak pamiętać, że w razie problemów zostaniemy obciążeni wszelkimi kosztami akcji ratowniczej oraz transportu z parku narodowego.

Bromo
Bromo. Można zajrzeć do wnętrza krateru.

W tekście nie poruszałem kwestii praktycznych, dojazdu, cen. Wszelkie szczegóły znajdziecie na blogu Emi, która mieszka w Yogyakarcie na Jawie. Może też Wam pomóc zorganizować poszczególne trekingi.


Treking w Indonezji – czy warto?

Chociaż na szczycie zawsze będzie koło was kilkadziesiąt osób. Choć budzik dzwoniący o 2 czy 3 w nocy, to nie jest nic przyjemnego, a po drodze będą was mijały motory czy konie, to na pewno warto poświęcić sen oraz poranek dla pięknych widoków. My mieliśmy dużo szczęścia do pogody i podziwialiśmy wulkany w pięknej krasie. Wszystkie zdjęcia w tym tekście zrobiliśmy osobiście, oceńcie sami.

treking w Indonezji, Ijen
Ijen. W oparach siarki.
Treking w Indonezji, Bromo, Batok, Semeru
Semeru, Batok i Bromo. Widok z punktu widokowego Pananjakan.
treking w Indonezji, Batur, Agung
Zdjęcie zrobione na szczycie Mount Batur. Widok na wulkan Agung.

 

Spodobał Ci się ten tekst. Zapraszam do przeczytania relacji z kolorowej wioski Jodipan.

Autor Oli

W 2015 dotarłem do Santiago de Compostela wyruszając z Polski. Teraz jestem w podróży poślubnej po Australii i Azji.

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
filpac Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
filpac
Gość
filpac

Ciekawe czy mają jeszcze dzikie trasy i tereny… Bo te schody pod laczki szykowane są trochę smutne.